Jeśli cośtam sobie grzebiesz w Jutubie i trafiłeś na jakieś tam Q&A, zapewne pojawiło się w nim pytanie do twórcy: “co cię motywuje?”.

 

W ostatnich latach motywacja była na pierwszym miejscu. Wypadało mieć jakąś motywację. I tu pojawia się problem – jak ją znaleźć? Oczywiście zastępy książek, kołczy i kanałów YT usłużnie (czasem za drobną opłatą) wskaże Ci uniwersalną drogę. 

Od niedawna ten trend zaczął tracić swój hype. Na czoło powoli wysuwa się dyscyplina. Teraz to ona jest magicznym remedium, które rozwiąże problemy Twojego rozwoju osobistego i osiągania celów. Motywacja odchodzi do lamusa.

 

Przyznam, że trochę dałam się ponieść tej nowej fali. Na początku sama chciałam zjechać motywację. Jednak gdy zaczęłam układać treści do tego wpisu w głowie, napotkałam wewnętrzny opór. Mieszając motywację z błotem, byłabym po prostu niesprawiedliwa. Może nie zasługuje na osobny kult, ale trochę szacunku jej się należy.

 

Dlatego zanim wszyscy popłyniemy z rozwojowymi cytatami o dyscyplinie na tle zdjęć z Unsplasha, powiem parę słów w obronie motywacji. 

 

Na początku była ciemność

Od czego zaczynasz, gdy chcesz zrobić coś ze swoim życiem (przynajmniej w teorii)?

Załóżmy, że zadajesz sobie pytanie: Dlaczego chcę to zrobić?

 

Jeżeli znajdujesz odpowiedź, brawo! Masz za sobą etap znajdowania motywacji! Tylko po co Ci ona?

Właśnie, “po co” jest odpowiedzią! Motywacja jest punktem wyjścia. Dopóki nie odnajdziesz tego swojego why, będziesz kręcić się w kółko, prokrastynować, bezproduktywnie oglądać śmieszne kotki (chyba że oglądanie śmiesznych kotków to Twój życiowy cel, wtedy zwracam honor), a na koniec wyczyścisz całą kolekcję sreber rodowych po babci. Dobra, koniec śmieszków, to poważny blog ogólnorozwojowy.

 

Niestety, motywacja bez działania może się skończyć tylko na tym, że obejrzysz sobie inspirującego TEDa o zdrowym odżywianiu, a potem wsuniesz skrzydełka z dostawą do domu. 

Albo motywacja przytrzyma Cię trochę dłużej i zmienisz nawyki żywieniowe. Jednak po tygodniu przychodzi kryzys. Chcesz całego śmieciowego jedzenia tego świata. Wtedy nie obchodzi Cię zarówno fajna sylwetka jak i widmo chorób serca. W tej sytuacji przyda się wsparcie…

 

motywacja, jak znaleźć motywację, dyscyplina, motywacja czy dyscyplina

 

Dyscyplina jest super, ALE…

Mówią o niej, że jest dla prawdziwych twardzieli.

Dyscyplina, bejbe! To surowy trener, na którego wszyscy narzekają, ale dzięki niemu się wygrywa, nawet kiedy chcesz już tylko rzucić ten cholerny ręcznik. 

 

To ona pomaga Ci osiągać cele, kiedy motywacyjna część YouTube spisuje Cię na straty. Mimo że Twoje ciało i umysł, biologiczne zaprogramowane do minimalizacji wysiłku, wrzeszczą w sprzeciwie.

 

Tak, dyscyplina zdecydowanie jest wspaniała. Jednak też ma swoje ciemne strony.

Przede wszystkim jest trudna do wypracowania. Tu nie ma drogi na skróty. Albo bierzesz się w garść i działasz. albo odpuszczasz i nie budujesz dyscypliny. 

Ponadto kiedy występuje w pojedynkę, traci sens. Po co Ci pięcioetapowy poranny rytuał od piątej rano, jeśli nawet nie wiesz, po co Ci to? Dyscyplina bez motywacji to marnowanie Twojego cennego czasu i energii.

Jak więc żyć?

 

Co powiesz na koegzystencję?

Dlaczego nie zjechałam motywacji? Powstrzymała mnie przed tym wybitnie odkrywcza myśl.

Świat nie jest czarno-biały!

 

Żeby się w nim odnaleźć, musimy włączać krytyczne myślenie i trochę rozruszać te nasze zerojedynkowe mózgi. Zauważ, że dyscyplina i motywacja całkiem ładnie się dopełniają. Ta pierwsza dodaje Ci sił do parcia naprzód, w momentach, gdy Twoje pobudki nie są wystarczające. Druga nadaje sens temu całemu chaosowi zwanym życiem. 

 

Nie walcz ani z motywacją, ani z dyscypliną. Pozwól im żyć w zgodzie. Może odkryjesz, że jesteś ostrym kociakiem, który całkiem niesamowicie ogarnia rzeczywistość. 

 

A przynajmniej tego Ci życzę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *