Czasem bardzo chcemy coś wymyślić, ale ciężko nam zaprząc do pracy choć jedną szarą komórkę. Głowa w sekundę staje się gigantyczną próżnią. Nie tylko podczas artystycznych aktywności typu rysowanie czy gra na gitarze. Czasem musimy rozwiązać z życia wzięty problem, na przykład rozplanowanie struktury licencjatu, przemeblowanie pokoju, żeby nie był graciarnią, czy wymyślenie jadłospisu na tydzień… Wszystko na próżno, bo nawet odrobina kreatywności nie chce z nas wyjść. To się nazywa kreatywna blokada i w tym odcinku Burzy w mózgu sprzedam Ci parę tipów, jak sobie z nią poradzić.

Nie chcesz czytać? Posłuchaj podcastu poniżej:

https://open.spotify.com/episode/7tla7vhtGlQvmp6CAhhE54

TRANSKRYPCJA

Starałam się podejść do tematu z różnych stron, korzystając z doświadczeń praktyków. Przepytałam moje koleżanki-artystki: piosenkarkę Julię Zastryżną i rysowniczkę Natalię Siuchtę o metody radzenia sobie z kreatywnym zastojem. Cegiełkę dorzucił też mój partner Tomek, który pracuje obecnie jako programista. Wbrew pozorom programowanie czy inne ścisłe zajęcia wymagają kreatywności tak samo jak artystyczne zadania. Na koniec podrzucę kilka wskazówek ode mnie. 

Sposoby na kreatywną blokadę od Julii

Zaczniemy od sposobów Julii. Julia pisze piosenki, śpiewa w zespole Chłodno – link do ich muzyki znajdziesz w opisie podcastu – oraz gra na różnych instrumentach. Dziewczyna-orkiestra! Julia szczodrze podzieliła się ze mną swoimi sposobami na pustkę w głowie. Myślę, że przydadzą Ci się szczególnie, gdy zajmujesz się pisaniem tekstów piosenek lub wierszy. Zaczynam czytać tipy Julii: 

Często wchodzę na Tumblr, gdzie obserwuję bardzo dużo blogów z poezją i takimi krótkimi notkami na różne tematy. Przeglądam też swoje stare strzępki tekstów, bądź całe teksty i czasem coś mnie zaskakuje.

Z utęsknieniem czekam też na noc, bo po godzinie 22 magicznie odblokowują mi się jakieś inne emocje, inna czułość, jakaś taka intymność i subtelność. Dodatkowo spisuję swoje sny(!), bo bardzo często mi się coś śni i już nie jeden raz czerpałam z nich inspirację.

Inny sposób można określić jednym słowem: niebo. Zachody, wschody, odcienie, które możemy wtedy zobaczyć też wyzwalają we mnie niekończące się pokłady kreatywności. Pomaga mi też obserwacja ludzi, ich mimiki, gestów, jak rozmawiają, jak się poruszają, czy się spieszą, czy może mają czas, żeby przystanąć i podziwiać korony drzew przy deptaku.

Ponadto bardzo często po prostu biorę jakiś instrument do ręki i zaczynam grać. Wtedy słowa zazwyczaj  „piszą się” same. Po prostu czuję, że wtedy klikam jakiś włącznik w swoim sercu, i głowie. i po prostu słowa ze mnie wypływają.

Tu już wracam jako ja, Magda! Chciałam tylko powiedzieć, że jestem wręcz wzruszona podejściem Julii. Podoba mi się intuicyjność jej działań i otwartość na emocje, zarówno swoje jak i innych. 

Sposoby na kreatywną blokadę od Valky’ego

Z kolei Tomek po godzinach działa jako producent muzyczny Valky. Zdolna z niego bestia, więc jego też podlinkuję. Gdy mierzy się z kreatywną zwiechą podczas robienia muzyki, jego lekarstwo jest bardzo gorzkie: dłubie przy piosence, aż zacznie mieć dobre pomysły. I przyznam, że czasami nie ma innej rady, zwłaszcza gdy gonią nas terminy. Czekanie na wenę nie jest dobrym rozwiązaniem, bo możemy się jej nie doczekać przez bardzo długi czas. Dlatego jednym z mechanizmów radzenia sobie z kreatywną blokadą jest po prostu uparte parcie do przodu z projektem, mimo, że przypomina to sunięcie dupą po ostrym piachu.

Nie zadowoliłam się jedynie tipem, żeby cisnąć, dlatego zaczęłam dręczyć Tomka o sposoby na blokadę z programistycznego światka. I słuchajcie, totalnie się opłaciło. Tomek sprzedał mi metodę gumowej kaczuszki. Tak mi się spodobała, że dostał za nią batonika. W oryginalnej wersji metoda ta polega na tym, że kładziesz przed sobą gumową kaczuchę i opowiadasz jej o swoim problemie: jaki efekt końcowy chcesz osiągnąć, mówisz o procesie myślowym, a potem wypowiadasz na głos potencjalne rozwiązania.

Jak to działa? Wyobraź sobie piwniczkę zastawioną gratami. Trudno zrobić krok, a Ty chcesz sobie wstawić do niej ogórki kiszone własnej roboty. No kurde nie da się! Musisz najpierw zrobić porządek. Wyrzucić niepotrzebne graty. I dopiero później możesz rozkładać na półkach słoiki. Podobnie dzieje się, gdy wypowiadasz swój problem na głos. Kłębki poplątanych myśli przestają Ci zajmować potrzebne moce przerobowe mózgu. Dzięki temu masz więcej pary na potencjalne rozwiązania. 

W tej metodzie ważne jest, żeby dobrze zdefiniować problem, żeby móc go potem rozłożyć na czynniki pierwsze. Na przykład: jak mogę graficznie przedstawić kreatywną blokadę? Oczywiście nie musisz mieć gumowej kaczuchy, żeby wypowiedzieć na głos proces myślowy. Może to być pluszak czy roślinka z parapetu albo nawet kaczucha stworzona w wyobraźni. Ważne jest tylko to, by przeprowadzić monolog na temat rozwiązań Twoich kreatywnych rozterek.

Sposoby na kreatywną blokadę od Natalii Siuchty

Ostatnie gościnne tipy pochodzą od Natalii. Natalia jest wizualnym twórcą. Tak najlepiej określić jej działania, bo to druga z kolei dziewczyna-petarda. I sweter udzierga, i kolaż zrobi, i grafikę stworzy. Bardzo się cieszę, że znam takie osoby, serio! Gdy poprosiłam Natalię o tipy, jej propozycje przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Uwaga, zaczynam czytać!

Przez kilka lat stosowałam sposób na karteczki. Wybierałam konkretny odcinek pustej ściany i wyznaczyłam sobie miejsce do zapełnienia pomysłami zapisanymi na kartkach.  Pisałam pomysły na kartce i przyklejałam je. I tu pojawia się haczyk. Nie można zapełnić całej ściany. Nie można dopuścić do sytuacji, w której zapełniamy całą jej powierzchnię papierem, bo wtedy masz taki game over. Dlatego cyklicznie odrywałam od ściany jakąś karteczkę z pomysłem i go realizowałam. Dzięki temu ściana nigdy nie była zapełniona do końca i mnie to motywowało do pracy. Nie korzystam już z tego, bo chciałam wypróbować inne metody, ale ten sposób rzeczywiście był skuteczny!

Pomagają mi też collaby (współprace) ze znajomymi. Ej, chodźmy sfotografujmy okres, chodźmy zróbmy wystawę. Oboje wtedy mamy poczucie obowiązku i oboje jesteśmy świadkami tego, że czas upływa i trzeba działać. Zresztą, same projekty są przyjemne, bo zawsze to milej tworzyć z kimś niż w pojedynkę!

Innym źródłem inspiracji są znajomi, którzy tworzą. Oglądanie, patrzenie na ich postępy, czy branie ich jako wzór – chcę być jak XYZ! Nie w sensie dosłownym, kreska w kreskę, a tylko niektóre aspekty. Np. widząc, że ktoś ma fajny kontakt z odbiorcami, robi fajne relacje, czy jak często tworzy sztukę, czy ogrania sto rzeczy, nie chcę stać w miejscu. To taka pozytywna energia, nie zazdrość. Bo na dłuższą metę zazdrość tylko wyniszcza.

Motywuje mnie też #drawthisinyourstyle, bo wstaję z kolan rysując cudzy pomysł. Potem mogę już ruszać dalej ze swoimi rzeczami. To takie trochę: “Ja tego nie narysuję?! Potrzymaj mi Kubusia i patrz!”.

Rozmowa ze znajomymi też potrafi zdziałać cuda! Czasami jakieś rozmowy o problemach wywołują u mnie myśl: „jak mogę rozwiązać ten problem umiejąc rysować? Jak mogę zabrać głos i wprowadzić zmianę?”. To mnie napędza do działania.

Nie oglądam Pinteresta, za to przeglądam bloga WePresent prowadzonego przez WeTransfer (to takie narzędzie do transferu plików) . Jest tam mnóstwo ciekawych przykładów sztuki. Gdy przeglądam tam twórczość innych, mam poczucie świeżości. I to daje mi kreatywnego kopa.

Wraca Magda! Natalia bardzo sprytnie podchodzi do tematu. Podoba mi się, że otwiera się na inne osoby w procesie twórczym i że nie zamyka się we własnej głowie, ze swoimi myślami. 

Sposoby na kreatywną blokadę od Burzy (czyli ode mnie)

Moją ulubioną metodą na blokadę kreatywną jest ruch. To może być nawet żenujący taniec zwycięstwa, spacer, bieg, cokolwiek. Podczas ruchu w naszych głowach zachodzi szereg niesamowitych rzeczy. Według badań, gdy się ruszasz, w mózgu tworzą się nowe połączenia pomiędzy neuronami. Hipokamp (część mózgu odpowiedzialna za pamięć i uczenie się) znacząco zwiększa swoją aktywność. A lepszy przepływ krwi wywołany wysiłkiem fizycznym sprawia, że mózg pracuje na wyższych obrotach. Z autopsji wiem, że dzięki ruchowi zmieniam perspektywę i mogę spojrzeć świeżym okiem na moją pracę. 

Innym sposobem na wyjście z kreatywnego zatwardzenia jest moodboard albo mapa myśli. Moodboard, czyli inaczej tablica inspiracji, jest bardzo przydatny, gdy chcemy pracować nad czymś wizualnym, na przykład nad plakatem czy wystrojem wnętrza po remoncie. Możemy zebrać na nim wszystko, co nam się kojarzy lub pasuje do naszego motywu przewodniego. Na moodboardzie możemy umieścić zdjęcia, próbki kolorów, fonty, ilustracje. W skrócie wszystko, co zainspiruje nas w procesie kreatywnym. W opisie podcastu znajdziesz link do fajnego przewodnika po tworzeniu moodboardów. Autorka podaje przydatne narzędzia, zastosowania i praktyczne przykłady. Ponadto skupia się na wykorzystaniu tego narzędzia do komunikacji z klientem, więc koniecznie warto przeczytać, jeśli wizja projektu nie zależy tylko od Ciebie.

Z kolei mapa myśli może mieć szersze zastosowanie w rozwiązywaniu kreatywnych problemów. Ja wykorzystuję ją do projektowania kolaży i rozkładania skomplikowanych zagadnień na czynniki pierwsze. Jak na dłoni widzisz połączenia pomiędzy poszczególnymi wątkami. Tworząc nowy kolaż wypisuję na środku motyw przewodni i dopisuję około 20 skojarzeń z danym tematem. Później wykorzystuję te skojarzenia do wyszukiwania zdjęć i rycin do mojej pracy. Myślę, że w podobny sposób można rozrysować ilustrację, koncept licencjatu czy nawet organizację imprezy w niewielkim mieszkaniu.

A jeśli chcemy wejść na wyższy poziom rozrysowywania i rozpisywania, warto wejść na stronę DIY toolkit. Znajdziesz tam mnóstwo darmowych narzędzi do zarządzania pomysłami, podejmowania trudnych decyzji czy zwiększania kreatywności. Każde narzędzie jest w formie pdf-a do wydrukowania wykorzystania na własny użytek. Oczwiście wszystko będzie podlinkowane w opisie. 

Inną ważną kwestią jest po prostu akceptacja, że momenty kreatywnej blokady na pewno prędzej czy później nas dopadną. Akceptacja tego stanu rzeczy bardzo pomaga znaleźć rozwiązanie. Zamiast wyzywać się od beztalenci lub popadać w rozpacz, możesz przekuć energię w opiekuńcze działanie. Zastanowić się, co mogę dla siebie zrobić i czego potrzebuję w tym trudniejszym czasie. Takie podejście może dać znacznie więcej, niż fiksowanie się na tym, że muszę wyjść z tej blokady! I najważniejsze: kreatywna blokada nie jest wieczna. W końcu minie.

Szoruj owoce i warzywa, nie zapominaj o myszojeleniu zagrożonym wyginięciem i dbaj o siebie. Po prostu.

Cześć!

LINKOWNIA

Sociale Julii:

Sociale Valky’ego:

Sociale Natalii:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *