Nie chcesz czytać? Posłuchaj PODCASTU!
Jak stymulować kreatywność MEMAMI?

Cześć i czołem kluski z rosołem witam w moim nieregularnym szoł!

Hedonizm. Być może straszyli Cię tym słowem na religii, wspominając o sodomie, gomorze i ostrzegając przed piekłem. Ze szkoły pamiętałam go jako nurt filozoficzny, który polega na dążeniu do przyjemności po trupach. Ostatnio sprawdziłam o co dokładnie chodzi z tym hedonizmem, i okazuje się, że nie jest wcale taki zły! Przynajmniej z tego co zrozumiałam po kilku filmach na YouTube i lekturze paru źródeł pisanych. Jeśli jesteś obeznany w temacie, wytłumacz mi w komentarzach jak to jest z tym hedonizmem. Z tego co się dowiedziałam, w dużym uogólnieniu, chodzi w nim o to, że przyjemność jest najwyższą wartością i sensem naszego istnienia. I to do przyjemności powinniśmy dążyć. 

Zgodnie z tytułem miało być o dowcipie, to dlaczego amatorsko wprowadzam Was w świat filozofii?

Przyjemnością mogą być różne rzeczy: słuchanie muzyki, drapanie kitka, albo.. memy. 

Im jestem starsza, tym bardziej się przekonuję, że życie strasznie szybko mija. Jesteśmy tu tylko na chwilę, i tak wszyscy umrzemy, więc czemu by tak nie spędzić jak najwięcej czasu na tym, co daje nam radość i wywołuje uśmiech? Uważam, że nic mnie nie powstrzymuje przed śmieszkowaniem, dlatego w życiu prywatnym i w pracy wplatam chociaż odrobinę żartów gdzie tylko się da. 

Ale to nie tak, że po prostu lubię memy, bo za parę lat skończymy w piachu. Tworzenie żartów, czy to w tekście czy na grafikach, jest dla mnie ćwiczeniem kreatywnym. Każdy akt twórczy, który potrzebuje nieszablonowego rozwiązania, włącza kreatywność. A stworzenie żartu zdecydowanie wpisuje się w powyższą regułę. Żart, który będzie śmieszny dla kogoś poza nami i naszą mamą, jest prawdziwym wyzwaniem.

W skrócie dzisiejszy post będzie o tym, jak stymulować kreatywność poprzez memy. Wykłada profesor Magda. Proszę siadać, zaraz puszczę listę obecności, więc lepiej wołajcie znajomych, żeby nie mieli braków!

To nie “tylko memy”!

Na co dzień tworzę sporo treści do internetu i uwielbiam wplatać w nie śmieszki. Serio, kocham to tak bardzo, że mogłabym stanąć na czele jakiegoś śmieszkowego ruchu marketingowego. Mógłby się nazywać Funketing.

Wracając do tematu: jak śmiem sprowadzać kreatywne ćwiczenia do robienia memów? Robienie memów to szalenie kreatywne zadanie. Wymaga uważności, łączenia nieoczywistych kropek i wyczucia momentu, w którym możemy przypierdzielić odbiorcy punchlinem. To bodźce, które czasem stymulują wyobraźnię lepiej niż muzyka. I dlatego gorąco zachęcam Cię do śmieszkowania raz na jakiś czas. Nieważne, czy na co dzień piszesz, rysujesz ilustracje, czy po prostu jesteś nałogowym memiarzem. Zrobienie śmiesznego tworu, choćby do szuflady, jest według mnie niedocenianym sposobem na trening kreatywności. To trening, który możesz sobie wykonać idąc do Żabki po hot doga, dlatego koniecznie chcę się nim z Tobą podzielić.

Kojarzysz film Karate Kid z lat osiemdziesiątych? Poznajemy tam dzieciaka o imieniu Daniel, który przychodzi do mistrza karate, bo chce się uczyć sztuk walki. Sensei przyjmuje go, a następnie każe mu umyć i wypolerować samochód oraz pomalować płot. Młody zrobił wszystko bez zająknięcia, ale w końcu czara goryczy przelała się. Czuł, że mistrz robi z niego idiotę i darmową siłę roboczą w jednym. Kiedy wygarnął to staruszkowi, sensei pokazał mu, że ruchy, które powtarzał wykonując te wszystkie prace ogrodowe są identyczne do chwytów karate. Okrężne ruchy gąbką po masce czy pociągnięcia pędzla pozornie nie miały związku ze sztukami walki. Mimo to pomogły chłopcu przygotować się do właściwego treningu. U mnie będzie podobnie. Najpierw opowiem Ci, jak otworzyć umysł na śmieszność, a dopiero później przejdziemy do tworzenia memów. 

Próbowałam rozłożyć humor na czynniki pierwsze i radośnie rzucić jakimiś poradami, ale to nie jest takie proste! Jest zbyt wiele zmiennych, które składają się na śmieszka. Byłam już na takim etapie, że spisałam sobie potencjalne wskazówki i zapuściłam się na YouTube żeby sprawdzić, czy mają sens. I wiecie co? Filmiki z poradami jak tworzyć śmieszne treści są totalnie nieśmieszne. Miałam dreszcze krindżu gdy pomyślałam, że mój skromny podcast także może obrócić się w smutną pulpę. Dlatego nie wylistuję Ci tipów jak być śmiesznym, bo dowcip ma być w zgodzie z Twoim wnętrzem i poczuciem humoru. Im więcej pośmieszkujesz, tym lepiej będziesz wiedzieć, co jest w Twoim stylu, a co nie. 

Jak stymulować kreatywność chlebem powszednim?

Gdybym miała wybrać jedną najważniejszą rzecz potrzebną do udanego śmieszkowania, byłoby to uważne obserwowanie rzeczywistości. 

Żeby robić śmieszne treści, nie trzeba wymyślać koła na nowo. To, co tworzymy (zazwyczaj) nie ma zawisnąć w muzeum. Przypominam o tym, bo często gdy mamy wymyśleć coś kreatywnego, w naszych głowach jest to równoznaczne z innowacyjnością, co już jest znacznie trudniejsze. Ludzkość ma za sobą setki tysięcy lat tworzenia. Trudno jest wpaść na jakiś niesamowicie odkrywczy pomysł, kiedy cała masa rzeczy została już wymyślona. Do tego stopnia, że mówi się, że większość twórców jest złodziejami. Że kradniemy pomysły, które już kiedyś powstały. Myślę, że warto o tym pamiętać i zdjąć z siebie presję bycia niebywale odkrywczym. W przestrzeni naokoło nas możemy wytropić mnóstwo rozwiązań naszych kreatywnych rozterek. 

Kosmiczne prasowanie

Doskonałym tego przykładem jest Ralph Kaminski – polski muzyk, który może Ci się teraz kojarzyć przede wszystkim z blond puklami z przedziałkiem na środku oraz z piosenką Kosmiczne Energie. W przypadku tego człowieka chyba nie ma półśrodków: albo go kochasz, albo nienawidzisz. Na początku może wywołać lekki nerwowy śmiech, a w głowie pojawi się pytanie “co do kur..aka”, ale kiedy zagłębimy się w jego wypowiedzi, widać w nich mnóstwo uważności. Ralph doskonale wyłapuje niuansy codzienności i wynosi je na piedestał. I to w taki sposób, że mimowolnie pojawia mi się na twarzy uśmiech. Na swoich mediach społecznościowych przytacza rozmowy babeczek z Rossmanna i pozuje na tle nagród z wielką stertą ubrań do wyprasowania. Polecam Ci wywiad z Ralphem przeprowadzony przez Paulinę Mikułę z kanału Mówiąc Inaczej, bo jest tam mnóstwo ciekawych wątków o tworzeniu piosenek. Przy okazji można trochę prześledzić tok myślenia Ralpha: jak z banałów robi fascynujące zjawiska.

dziuuuppla

Written and Directed by Quentin Tarantino

Kolejny przykład jest prosto z zagranicy: Quentin Tarantino. Obstawiam, że tego pana nie muszę nikomu przedstawiać. A jeśli jakimś cudem to nazwisko nic Ci nie mówi, to rzucę kilkoma tytułami: Wściekłe Psy, Pulp Fiction, Django i Pewnego Razu w Hollywood Choć nie jest znany ze stricte komediowej działalności, jest doskonałym przykładem jak czerpać inspiracje z codzienności. Zwróciłeś kiedyś uwagę na dialogi w jego filmach? Zauważyłeś, że są bardzo naturalne? Bohaterowie Tarantino często rozprawiają o, nie bójmy się tego słowa, pierdołach. Pierdołach takich jak masaż stóp czy nazewnictwo kanapek w McDonaldzie. Dzięki temu interakcje między bohaterami są naturalne. Sceny nie kończą się pompatycznymi tekstami z czapy, jak niestety bywa w wielu filmach. Panie Quentin, jak pan to robi? 

W wywiadach Tarantino opowiada, że stymuluje swoją kreatywność rozmowami zasłyszanymi na ulicy. Według niego to prawdziwa kopalnia dialogów. W połączeniu z jego miłością do popkultury na ekranie otrzymujemy dialogi o burgerach, które moglibyśmy usłyszeć w autobusie podczas popołudniowego korka. 

Spójrzmy prawdzie w oczy: język mówiony jest często niepoprawny i trywialny. Gdy wyciągniemy go z kontekstu i wrzucimy w mema, powstają szalenie śmieszne rzeczy. Gdyby babcia powiedziała nam, że bez chleba się nie najemy raczej nie parsknęlibyśmy śmiechem. Ale gdy tę samą kwestię wypowiada nosacz, a pod spodem dodamy węża z myszą w paszczy, już robi się ciekawie. 

Serdecznie polecam zbiór wywiadów z Quentinem. Bardzo przyjemnie się go czyta. Poczujesz profesjonalizm dziennikarzy, doświadczysz rozbijania kultowych filmów Tarantino na czynniki pierwsze oraz zobaczysz miłość gościa z wypożyczalni kaset VHS do wszelakiego kina.

Czego możemy nauczyć się od Ralpha i Quentina? Myślę, że w kontekście śmieszków przede wszystkim szerokiego otwierania uszu i oczu. Dzięki temu czasem obiją się o nie prawdziwe perełki, które można przelać później na mem i nasze media społecznościowe. 

Kto by nie chciał dostać tysiąca serduszek pod przedowcipnym komentarzem na fajnpejdżu biedry? Nie wierzę, że osoba która choć trochę ogarnia media społecznościowe, nie czułaby choć cienia satysfakcji. 

Podsumuję: zauważmy codzienność i doceńmy ją!

Kto słucha w 2020?

Według mnie absurdalny humor jest najlepszym typem humoru. Uważam również, że absurdalnego humoru można się stosunkowo łatwo nauczyć. Gdy ogarniamy absurd, do głowy zaczynają nam przychodzić najwspanialsze i najdziksze pomysły. Dzieje się tak dlatego, że łatwiej nam połączyć nieoczywiste wątki. Brzmi obiecująco, prawda? Możesz mnie teraz wyśmiać, ale najskuteczniej otwieram sobie głowę na absurd nurkując w sekcję komentarzy pod teledyskami muzycznymi. Poza nudą w stylu kto słucha tego w 2020 roku, można znaleźć mnóstwo śmiesznych wypowiedzi. Poczytaj sobie kilka komentarzy, a znajdziecie najbardziej kreatywne metafory uczuć względem piosenek, jakie przyszło mi kiedykolwiek widzieć. Jeśli już nie masz pomysłów, jak stymulować swoją kreatywność, konieczniej tego spróbuj! Ludzie w szale radosnej twórczości, motywowani potencjalną falą kciuków w górę, spuszczają kreatywność ze smyczy. Z kolei my, prości śmiertelnicy, możemy do woli z tego czerpać.

Dobre metafory są na wagę złota, ponieważ oddziałują one na nasze zmysły. Dzięki nim nasz przekaz staje się namacalny. Pomyśl, co lepiej zobrazuje Ci charakter piosenki:

To naprawdę piękna piosenka, która mnie porusza!

czy:

Ten bas sprawia, że chcę jeździć nocą bez celu i rozwalić sąsiadowi skrzynkę pocztową kijem do bejsbola.

Dzięki konfrontacji z takimi treściami, gdy już tworzę coś własnego, nowe połączenia synaps dają o sobie znać. Wymyślam wtedy takie rzeczy, o które sama bym się nie posądziła!

Jak stymulować kreatywność memami?

Okej, omówiłam już zewnętrzne źródła śmieszkowo-kreatywnej inspiracji. Teraz przejdziemy do rękoczynów. A właściwie do memoczynów. Dotarliśmy do momentu, w którym poddamy się aktowi kreatywnego tworzenia. Po zgromadzeniu inspiracji, jesteśmy gotowi, żeby zrobić mema. Nie śmieszną ilustrację, nie zabawną historyjkę, a mema. Nie ma sensu pakować się w coś rozbudowanego dopóki nie zrobimy kreatywnej rozgrzewki. Dlatego ćwiczenie ma być możliwie proste i zajmować stosunkowo niewiele czasu. Fajny rysunek czy tekst często nie spełniają tych kryteriów. Przez to lądują w szufladzie i giną śmiercią naturalną. Za to memy to niewielkie kroki, które mogą stopniowo odblokować kreatywność. Nie traćmy więc czasu i róbmy tego mema!

Pierwszym krokiem jest znalezienie odpowiedniego szablonu. Najłatwiej będzie to zrobić z pomocą generatora memów. Nie mam ulubionego narzędzia, wystarczy wpisać w Google “meme generator”, wybrać jedną z proponowanych pozycji i szukać fajnego szablonu. Jeśli mamy trudności ze znalezieniem upatrzonego obrazka, warto skorzystać z memowej bazy danych, KnowYourMeme, gdzie dostępne są opisy memów wraz ze sposobem ich wykorzystania. Warto zajrzeć na tę stronę również gdy nie mamy pewności, w jakim kontekście używa się mema. Złe wykorzystanie mema to chyba jedno z największych faux pas śmieszkowania. Gorszy jest tylko nieśmieszny mem wystawiony na widok publiczny.

Skoro jesteśmy przy temacie nieśmieszności, muszę poruszyć bardzo ważną kwestię. Przygotuj się do tego, że pierwsze próby będą często kiepskie, ale taka jest kolej rzeczy. Nie zrażaj się, tylko rób kolejne podejścia. Za jednym udanym śmieszkiem może stać pięćdziesiąt gównianych memów. Jeśli z biegiem czasu czujesz, że memy to nie Twoja bajka, odpuść. Nie ma złotego sposobu na stymulowanie kreatywności. W internecie są setki strategii. Zmuszanie się do czegoś, co na nas nie działa, mija się z celem.

Jak mam zrobić z tego mema?

Wróćmy tu na chwilę do wątku z pierwszych minut odcinka, czyli do obserwacji rzeczywistości. To punkt, który może znacząco ułatwić nieszablonowe myślenie. Bardzo często zwracam uwagę na codzienne czynności pod kątem potencjału memicznego. Z jaką grafiką zestawić absurdalną historię z wyprawy po zakupy? Jak podpisać śmieszną rycinę, którą znalazłam w internecie? To banalne ćwiczenie kreatywne, bo możemy je wykonywać w nocy o północy, nie potrzebujemy żadnych rekwizytów ani podkładki do notowania. Dobra, przesadziłam, jeśli wpadniesz na pomysł o drugiej w nocy, warto go zanotować. Wracając do tematu, ta praktyka wpływa zbawiennie na twórcze myślenie. Dzięki niej jestem wiecznie gotowa żeby podejmować działanie i tworzyć. A skoro już jesteśmy przy wątku tworzenia, chciałam podzielić się z Tobą wspaniałą wiadomością: odpaliłam newsletter, w którym chcę przekazywać jeszcze więcej kreatywnych treści. 

Newsletter, który zrobi Ci burzę w mózgu

Na przestrzeni tygodnia wpadam na świetne materiały dotyczące kreatywności, o których warto trąbić wszem i wobec, bo są tak dobre. Podcasty nie wychodzą na tyle często, żebym mogła robić wielkie linkownie na bieżąco. Facebook ucina zasięgi. Z kolei instagram nie pozwala mi jeszcze na udostępnianie linku poprzez prosty swipe na relacji. Uznałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie newsletter. Co tydzień udostępnię Ci linki do fajnych rzeczy, więc Ty nie musisz przekopywać internetu w poszukiwaniu czegoś inspirującego. Do każdego maila dorzucę brzydko-śmieszną rycinę zwierzęcia, którą znajdę podczas researchu materiałów do kolaży. Założenie jest proste: ten newsletter ma być w Twoim życiu zawsze, gdy potrzebujesz inspiracji albo nie wiesz, co ze sobą zrobić. Zapisz się koniecznie na burzawmozgu.pl/newsletter!

Zapraszam Cię też do posłuchania innych odcinków mojego podcastu związanych z kreatywnością. Znajdziesz je na spotify i na blogu Burza w mózgu:

  •  Jak zwiększyć kreatywność? Zrobiłam w nim subiektywne zestawienie najważniejszych lekcji o kreatywności. Odpowiadam też na pytania: Jak ją rozwijać? Czy musimy być zawsze kreatywni? Ile warte są nasze pomysły?
  • Wspomniałam też dziś, że robię kolaże. Często dostaję pytania o to, jak zacząć tworzenie w tej technice, gdzie znajduję materiały i wiele innych. Dlatego zebrałam podstawowe informacje o kolażach w digitalu w jeden zgrabny odcinek podcastu. To podstawowa wiedza, z którą możesz zacząć tworzyć! SŁUCHAJ TUTAJ

***

To tyle na dziś. Nie dajmy sobie wmówić, że oglądanie memów to tylko strata czasu. Już wiesz jak stymulować kreatywność z ich szczodrą pomocą. To najbardziej zwariowane, różnorodne i bezpardonowe źródło inspiracji jakie znam. Nie dość, że wyzwalają eksplozję endorfin, to jeszcze pomagają w stymulowaniu kreatywności. Co więcej, są już częścią naszej kultury, czy to się nam podoba czy nie. 

LINKOWNIA

One thought to “Jak stymulować kreatywność memami z wężem co je myszę?| PODCAST”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *