Jesteśmy skazani na kiepskie starty. I to jest piękne!

Kiedy wstawałam z wygodnej kanapy, czułam słynne serce w gardle. Niby ściany tętnic są wytrzymałe, ale wydaje się, że krew w każdej chwili może je rozedrzeć. Nie szłam w stronę sceny. Wydawało mi się, że sunęłam do niej w powietrzu. Jakbym nie miała kontaktu ze swoimi nogami. Kiedy stanęłam na deskach podwyższenia, mój umysł był pusty.

Te wszystkie odczucia były we mnie gdy po raz pierwszy przemawiałam przed publicznością w trakcie open mica*. Przed kilkudziesięcioma osobami. A stres był na poziomie wystąpienia przed ONZ. Przynajmniej tak to sobie wyobrażam. Śmieszne, że my, ludzie, przejmujemy się swoimi debiutami, niezależnie od dziedziny, jakby od naszego sukcesu zależały losy świata. A nie zależy nawet nasze życie. Na dodatek mamy wiele szans na poprawki.

Nieważne czy mówimy o przemawianiu, malowaniu akwarelami, czy pierwszym podejściu do ciasta francuskiego. Początki są z góry skazane na klapę

Precz z perfekcją!

Boimy się oceniających spojrzeń, jakby każdy miał zachować nasze potknięcie jako najcenniejsze wspomnienie. A tak naprawdę będziemy szczęśliwcami, jeżeli podryfujemy na wierzchu czyjejś świadomości przez cztery godziny. Serio, utrzymanie się przy życiu, we względnie stabilnym spokoju ducha to absorbujące zajęcie. Dlatego Ty i ja przejmujemy się głównie czubkiem własnego nosa. I ludzie naookoło nas też.

W toalecie przypomniałam sobie pół wystąpienia, które ułożyłam sobie w głowie jeszcze przed wyjściem na scenę. Było naprawdę niezłe! Szkoda, że zapomniałam go w trakcie. No nic, trzeba wyjść na scenę jeszcze raz!

jak być odważnym, jak zyskać pewność siebie, trudne początki

Bądź wybitny albo nie bądź wcale

Ostatnio natknęłam się na celną uwagę w internetach. Kiedy jesteśmy malutkimi dziećmi i uczymy się absolutnie wszystkiego, a ludzie naokoło są bardzo wyrozumiali. Nikt nie wrzeszczy na bąbelka, bo jego pierwsza próba chodzenia zakończyła się po trzech krokach, a Brajanek to od razu biegał po całym domu. 

Z czasem stopniowo te pokłady cierpliwości się kurczą. Fakt, stajemy się bardziej ogarnięci w życie, ale to nie znaczy że robiąc nowe rzeczy od razu będziemy mistrzami świata. Problem polega na tym, że nie zmienimy nastawienia ludzi gnojących za jeden fałszywy krok.

Za to możemy być bardziej wyrozumiali dla siebie samych. Nie utożsamiać się z porażkami. To nie dowód na naszą głupotę. Kaci z internetu nie wiedzą wszystkiego. Kiedy TY jesteś własną podporą, nie jest tak łatwo Cię złamać. Sama jeszcze to sobie wbijam do głowy. Z czasem jest trochę lepiej. 

Nauka wymaga upadków. Nawet jeśli już samodzielnie umawiamy się do lekarza, a babcia nie daje już dychy na cukierki.

Jasna strona porażek

Pierwsze podejścia są skazane na mierność, o ile nie porażkę. Brzmi pesymistycznie, ale niekoniecznie takie jest. Według mnie najważniejsze jest to, żeby samemu sobie pozwolić na początkowe potknięcia. Takie pozwolenie daje dużo satysfakcji, gdy widzisz, że przy każdym podejściu możesz się nauczyć nowej rzeczy. 

Czasem w wyniku spektakularnej porażki, czasem dzięki przebłyskowi geniuszu albo po wielogodzinnych poszukiwaniach odpowiedzi. Po pewnym czasie nastąpi ten piękny moment, kiedy będziesz krzywić się/śmiać/ocierać łezkę wzruszenia patrząc jak okropnie wychodziło Ci na początku drogi. To najlepsza oznaka postępu.

Kiepskie starty mają w sobie magię, nieprawdaż?

PS Dziś jeszcze wtrącę kącik muzyczny. Róbmy swoje jak ten chłopaczek: https://www.youtube.com/watch?v=dqyUdzrFzCI&t=

* open mic – sesja wypowiedzi uczestników konferencji ze sceny po głównym przemówieniu/przemówieniach. Śmiałkowie występują spontanicznie albo przygotowują się już wcześniej. Czasem mówią coś super, czasem gadają od rzeczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *