Notifikacje 6 marca o 19:00 robimy szkolenie za 0 zł o pisaniu ofert! Zarezerwuj swoje miejsce tutaj: tutaj! Notifikacje

Jak ułożyć STRATEGIĘ MARKETINGOWĄ dla Twojej MARKI? | Anna Ledwoń-Blacha

To trzeba usiąść, pomyśleć na spokojnie… Czasem zanim zaczniemy działać, warto pomyśleć, co i jak chcemy zrobić. Zwłaszcza jeśli chodzi o marketing dla naszego biznesu opartego o zarabianiu na wiedzy. Dziś pogadamy, jak ułożyć jego podstawy.

Jak ułożyć STRATEGIĘ MARKETINGOWĄ dla Twojej MARKI? | Anna Ledwoń-Blacha

Magda Owsiany

Opublikowano: 7 grudnia 2023

41 minut czytania

  • Udostępnij:
Jak ułożyć STRATEGIĘ MARKETINGOWĄ dla Twojej MARKI? | Anna Ledwoń-Blacha
Listen to „Jak ułożyć STRATEGIĘ MARKETINGOWĄ dla Twojej MARKI? | Anna Ledwoń-Blacha” on Spreaker.

Anna Ledwoń-Blacha – Co-founder & Creative Director w agencji More Bananas oraz co-founder i główna organizatorka CRASH Mondays. Opiekunka kierunku Brand Manager na IMOK. Autorka książki “Strategiczne podejście do działania w social mediach”. Wcześniej product marketing managerka w startupie alloweat.

🔗 Linki z odcinka:
Odcinek z Agatą Koman o marce osobistej
Narzędzie do mierzenia czasu
Test osobowości FRIS

🤙 Gdzie znajdziesz Annę?:
LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/annaledwon/
Facebook: https://www.facebook.com/ledwoledwo
Insta: https://www.instagram.com/ledwoledwo/
More Bananas https://morebananas.pl/
CRASH Mondays http://crashmondays.pl/
Newsletter: https://ledwoletter.beehiiv.com/

📖 Transkrypcja:
Prowadząca: Magda Owsiany
Gościni: Anna Ledwoń-Blacha

Magda: Witam Cię w podkaście „Zarabiaj na wiedzy”. Nazywam się Magda Owsiany. Ja i moi goście podsuniemy Ci pomysły, jak wymyślać, testować, tworzyć i sprzedawać produkty edukacyjne. Robię ten podkast z myślą zarówno o osobach, które dopiero badają, jak opakować wiedzę w produkt, jak i tych, które chcą zwiększyć sprzedaż i rozbudować ofertę. „To trzeba usiąść, pomyśleć na spokojnie”. To taki klasyczny tekst ojca przewijający się w memach. Mimo, że głównie wywołuje uśmiech kącikiem ust, to jest w nim ziarnko prawdy, bo czasem zanim zaczniemy działać, warto pomyśleć, co i jak chcemy zrobić. Zwłaszcza, jeśli chodzi o marketing dla naszego biznesu opartego o zarabianie na wiedzy. Dziś pogadamy, jak ułożyć jego podstawy. Cześć, Ania.

Anna: Cześć, cześć! 🙂

Magda: Miło mi Cię powitać. Ja już Cię znam i sama się przedstawiłam we wstępie. Tak, że może przejdźmy do tego, kim Ty jesteś i czym zajmujesz się na co dzień?

Anna: Cześć, Ania. Ja się śmieję, że muszę przestać mówić o sobie najpierw przez pryzmat pracy, więc jestem psią matką [śmiech], roślinną matką i fanką planszówek. A tak na serio, zawodowo – marketerką, przedsiębiorczynią. Od 7 lat prowadzę własną agencję reklamową „More Bananas”. Prowadzę też, jestem założycielką eventu, serii meet-upów „Crash Mondays”. I certyfikowaną trenerką [0:01:30.6] Polska, a od niedawna w firmie szkoleniowej IT Media. I jeszcze opiekunką kierunku brand manager na Instytucie Marki Online.

Magda: Nie nudzisz się.

Anna: Nie. [śmiech] Zdecydowanie nie.

Magda: Dobra, to żebyśmy wszyscy wiedzieli, na czym stoimy, o czym będziemy rozmawiać, to zacznijmy sobie od definicji. Czym jest strategia marketingowa?

Anna: Ha, dobrze w gruncie rzeczy może, że to zdefiniujemy, bo ja mam wrażenie, że każdy do tego podchodzi inaczej i bardzo często na przykład jako agencja, albo jako osoba prywatna, dostaję zapytania o strategię marketingową. Więc drążę po drugiej stronie co ktoś miał na myśli, co poeta miał na myśli. Bardzo często słyszę, że na przykład komuś chodziło o strategię komunikacji w mediach społecznościowych. Więc to jest jednak nadal mylenie takich pojęć na rynku. Dla mnie strategia marketingowa to jest połączenie strategii marki i strategii komunikacji =marki. Czyli w kontekście strategii marki, kwestie związane z pozycjonowaniem naszej marki, misja, wizja, aspekty związane z brandingiem, namingiem, bo zazwyczaj podchodzimy do tego na odwrót. Pojawia się logotyp, wszystkie kwestie brandingowe, a dopiero potem się zastanawiamy skąd to w ogóle wynika. Natomiast strategia komunikacji marki to już kwestie związane z tym, jaka na przykład będzie nasza platforma komunikacyjna, jak będzie wyglądał lejek sprzedażowy, w jakich kanałach marketingowych chcemy być obecni. 

Magda: A czym jest naming? Bo w sumie myślę, że wiele osób już może orientować się, czym jest branding, bo w sumie jeśli ktoś interesuje się choć trochę marketingiem, to pewnie dotarły do takiej osoby całe setki postów, jak stworzyć branding, jak się do tego zabrać. A naming czym jest?

Anna: Tworzenie nazwy dla naszej marki, tak w największym skrócie. 

Magda: Czy osoba, która buduje markę osobistą opartą o dzielenie się wiedzą, powinna mieć strategię marketingową? Czy powinna to sobie odpuścić?

Anna: Ja bym to przyrównała analogicznie do firm, które pytają, czy powinny posiadać strategię marketingową. Jasne, mamy na rynku większość firm, które istnieją bez strategii. Z tego, co pamiętam, chyba, przepraszam, mogę pomylić statystykę, natomiast sami taki raport robiliśmy. Około 30% firm w Polsce strategię posiada i nie zawsze jest to strategia spisana. Natomiast widzę, że ten trend się zmienia, bo rzeczywiście firmy zaczynają dostrzegać, że strategią jesteśmy w stanie pracować spójniej, efektywniej. Nienawidzę tego słowa, ale to powiem – być może szybciej się skalować. I rzeczywiście, w dłuższej perspektywie zarabiać więcej. Jeżeli też będziemy dobrze tą strategię wdrażać w życie. Ja bym powiedziała, że z marką osobistą jest podobnie, dlatego że kiedy ja zaczynałam pracę nad swoją marką osobistą, to było takie działanie ad hoc. W sensie tu coś zrobię, tam coś zrobię, plus minus wiem, dokąd dążę, mam jakiś bucket list, listę marzeń, jakieś tam cele, ale w żaden sposób to nie było poukładane i poskładane. Potem gdzieś to w mojej głowie zaczęło się rodzić, układać i rzeczywiście spinać w jedną większą całość. I musiałam to w pewien sposób spisać dlatego, że zaczęłam myśleć o brandingu dla swojej własnej marki osobistej. No i też nie wyobrażałam sobie, że grafik miałby nad tym pracować bez dostania informacji o tym, jaka moja marka jest, jaka ja jestem. Więc siłą rzeczy, zmusiło mnie to do spisania pewnych elementów. I w tym momencie też ta strategia nie jest w całości spisana, ale jednak wiele elementów spisanych jest, również dlatego, że w pewnym momencie zaczęłam pracować z wirtualną asystentką. I ona też potrzebowała wiedzy o mnie, więc ja mam wrażenie, że takie dokumenty strategiczne też ułatwiają nam życie i pracę z podwykonawcami, jeżeli gdzieś tam ich angażujemy w swoje działania. Z drugiej strony, mi to też poukładało w głowie. Simon Sinek ma to swoje piękne podejście do „Why”, więc ja swoje „Why” znalazłam i można powiedzieć, że jak mi się totalnie nie chce, czuję się przebodźcowana, zmęczona, chcę rzucić tym wszystkim i nie wiem, owce hodować, to przynajmniej coś mnie nadal napędza do działania. Plus też mi jest prościej pracować nad własnymi treściami, wiem co lubię, czego nie lubię, ale też nade wszystko, wiem co działa, nie działa i dlaczego muszę się przemóc, żeby pewne rzeczy polubić. I też prościej mi realizować moje cele, też te cele stawiać i w tym momencie to też mnie nauczyło mówić „nie”, bo wcześniej rzeczywiście nie umiałam odmawiać, byłam mało asertywna, godziłam się na większość wystąpień, artykułów, obecność na meet-upach, na webinarach. W tym momencie jakby nie będąc hipokrytką, jak ktoś dobrze mi zapłaci [śmiech], to się zgadzam. Natomiast z drugiej strony też patrzę nade wszystko, czy to jest spójne z moją marką finalnie, czy to jest też spójne z wartościami mojej marki. Tak, że działałam bez strategii i analogicznie podejrzewam, że osoba, która buduje swoją markę osobistą jak najbardziej bez strategii może działać, ale strategia finalnie według mnie ułatwia życie i pracuje się lepiej, szybciej, efektywniej i nade wszystko przyjemniej. Więc polecam mieć. Nie powiem, że to jest obligatoryjne jak w przypadku przedsiębiorstw, ale na pewno mile widziane i pomagające w życiu.

Magda: Też to zauważyłam u siebie. Od kiedy zaczęliśmy sobie wszystko spisywać, to tak jak mówisz – po pierwsze to układa w głowie czego chcesz od swojego biznesu, czego chcesz od swojej marki i z drugiej strony rzeczywiście, pomaga też komunikowanie z podwykonawcami, że po prostu są wniebowzięci, bo w końcu ktoś im coś dokładnie opisał. Jeśli mamy to dokładnie wszystko rozpisane, i też wiadomo, w jakim kierunku iść z treściami, że nie jest tak, że siadamy sobie i wyciągamy z zasobów naszej wyobraźni co by tutaj stworzyć, tylko wiemy, jakie tematy chcemy poruszać. 

Anna: Jeszcze mi przyszło do głowy, że przecież wszyscy teraz wykorzystujemy sztuczną inteligencję. Ja też AI wykorzystuję w tworzeniu własnych treści. Jeżeli źle tworzymy prompty, to potem dostajemy takie kwiatki jak droga społeczności z LinkedIna i 50 postów zaczynających się tak samo. Natomiast dla mnie praca z AI to jak praca z podwykonawcą, jak praca z jakimś freelancerem, copywriterem albo wirtualną asystentką, którą ja po prostu briefuję. Więc nie wiem, jaki jest, jeżeli ja nie wiem, jaki jest [0:07:32.1] mojej marki osobistej, nie wiem jaka ona jest, nie wiem jaki ma archetyp et cetera, no to ciężko mi będzie dobrze pracować z AI, bo będzie tworzył bardzo generyczne teksty, które na dobrą sprawę można podpasować do każdej osoby, przez co w żaden sposób nie budujemy wyjątkowości naszej marki osobistej i zauważyłam, że faktycznie, mi było bardzo prosto pracować nad treściami, ja już tak tworzę artykuły, posty do mediów społecznościowych, masę rzeczy, które produkuję, bo to nadal jest moje. Po pierwsze jakby mam masę materiałów contentowych wypracowanych, które mogłam w tym momencie do tego czatu GPT wgrać, który ma własne czaty. Plus rzeczywiście, no miałam taki brief dla czatu GPT i innych narzędzi, który mogę wykorzystać w komunikacji z nimi, w promptowaniu. Więc dostaję treści, które rzeczywiście mogę wykorzystać, bo są moje, a nie takie bardzo generyczne i ogólne.

Magda: A jeśli podejmiemy decyzję, że chcemy tworzyć strategię marketingową dla naszej, zazwyczaj niewielkiej, marki osobistej opartej o dzielenie się wiedzą, to na czym powinniśmy się skupić? Bo właśnie też wspomniałaś, że wiele osób na przykład zaczyna od zmóżdżania się nad tym, jak powinno wyglądać logo czy nazwa firmy. Na jakich rzeczach warto się skupić w takiej mniejszej skali, a jakie warto sobie odpuścić, bo po prostu one nie będą tak ważne dla tego, żebyśmy się rozwijali i osiągali nasze cele? Psst, dziękuję, że słuchasz tego podkastu. Jeśli podoba Ci się ten odcinek, oceń go w swojej aplikacji do słuchania podkastu. To mogą być na przykład gwiazdki dla całego podkastu na Spotify, albo opinia w Apple Podcasts. Wracamy do treści odcinka.

Anna: Ja za każdym razem powtarzam, że nieważne, jaka to jest strategia, brandingowa marki osobistej czy jakakolwiek inna, to warto zacząć od audytu i analizy konkurencji, bo audyt naszych własnych działań, bo już coś na pewno robiliśmy, czy to w sieci, czy w offline, pokaże nam, co rzeczywiście generowało zyski albo co generowało zaangażowanie czy zasięgi, co działało, a co nie. Dodatkowo też, audyt własnych działań jakby pozwala też zrozumieć, co nam się podoba, a co nie, bo w przypadku marek sensu stricte i przedsiębiorstw, to ja uważam, że prywatne preferencje trzeba odrzucić na bok. Natomiast w przypadku własnej marki osobistej widzę to też po sobie, ja się gdzieś bardzo mocno męczyłam z tworzeniem formatów wideo albo z tworzeniem podkastów. I na liczbach zobaczyłam, że to nie działa, że u mnie rzeczywiście inne rzeczy się sprawdzają. Jeżeli ktoś mnie zaprasza do podkastu albo do nagrania, ja jestem pierwsza, bo ja lubię gadać, nie mam z tym problemu. Natomiast gdybym sama to miała tworzyć, mnie to maksymalnie męczy. Więc z audytu zobaczyłam, jakby wyszło mi na danych, że to się u mnie nie sprawdza, bo i tak mi to nie generuje żadnych zysków. Prawdopodobnie nie sprawdza się dlatego, że nie mam do tego serca i nie robię tego zbyt dobrze. Więc audyt pozwala też lepiej zrozumieć siebie. Audyt to też taka po prostu analiza widoczności własnej marki w sieci. Ja polecam zawsze się przedaudytować na przykład, jeżeli już jesteśmy po ślubie, to po nazwisku panieńskim, po jakichś naszych nickach na forach dyskusyjnych, bo ja znalazłam o sobie masę durnych rzeczy. I rzeczywiście, jeżeli ktoś jest zmotywowany, to też może do nich dotrzeć, więc lepiej mieć nad tym kontrolę. A analiza konkurencji, żeby też zrozumieć, jakie nam marki osobiste się pojawiają, się zbenchmarkować. Z drugiej strony, no jednak, tak jak marka osobista, tak i marka sensu stricte przedsiębiorstwa, wymaga jakichś wyróżników komunikacyjnych, czegoś, nad czym rzeczywiście będziemy się wyróżniać. No, to jeżeli nie poznamy swojej konkurencji, to prawdopodobnie ciężko nam będzie ten wyróżnik konkurencyjny zbudować. Plus też konkurencja na przykład podpowiada, jak działać, jeżeli sobie ją dobrze przeanalizujemy. Tak, że już mamy powiedzmy bardzo duży wkład do kolejnych kroków. W przypadku marek sensu stricte, buduje się persony. Ja uważam, że to jest działanie zbędne w kontekście marki osobistej, natomiast tak czy siak, musimy wiedzieć, do kogo chcemy mówić i kto jest naszą grupą docelową i ją poznać, bo to też chyba najgorsze podejście do marki osobistej to mówienie o sobie i bycie egocentrycznym i narcystycznym. Nikt nie lubi słuchać o innych, że tak powiem, natomiast my mamy taką tendencję, kiedy poznam jakąś grupę docelową, to też wiem, na czym jej zależy. Dodatkowo też marki osobiste często mają takie podejście, że wszyscy już wszystko powiedzieli. „Nie, jakby to jest za prosty kawałek wiedzy” et cetera, a potem się okazuje, że na przykład moja grupa docelowa szuka takich informacji jak założyć konto na Instagramie, co wydawałoby się, że jest maksymalnie jakby oczywiste, ale dzięki poznaniu grupy docelowej wiem, że nie. Więc jestem w stanie tworzyć jakby lepsze treści, które pomagają mi i moim odbiorcom. No, a to najzwyczajniej w świecie też doprowadza do jakiejś tam sprzedaży. Na pewno wybór kanałów komunikacji, która też trochę, który też trochę wyniknie z audytu i poznania siebie. No, ja już na przykład wiem, że na Tik-Toku to swojej marki osobistej budować nie będę [śmiech] z racji tego, że są formaty, których nie lubię. Zawodowo jako marketerka muszę się z Tik-Tokiem zaznajamiać na co dzień i zaprzyjaźniać. Natomiast prywatnie zdecydowanie nie. Więc wybór kanałów komunikacji zdecydowanie tak, natomiast niektórzy mówią, że marka osobista powinna skoncentrować się na jednym kanale w którym jest taka dobra i jej to dobrze wychodzi. Ja uważam, że to jest gol do własnej bramki, bo w każdym momencie może się zmienić algorytm, ktoś nas może zbanować, hakerstwo, wykradanie kont, masa innych rzeczy po drodze. Więc jak będziemy budować tą społeczność tylko w jednym kanale, to siłą rzeczy możemy dużo stracić, kiedy ten kanał zostanie nam zabrany, że tak powiem. I na pewno też postawienie sobie celów. Natomiast w przypadku marek, ja bym pewnie postawiła cele, okraszyła je KPI-ami i tak dalej, bardzo analitycznie do tego podeszła. W przypadku marek osobistych, ja nieraz powtarzam, że warto sobie na przykład zrobić listę marzeń, bucket list i dopiero potem cele. Ja zresztą tak pracuję. Mam jakieś takie swoje marzenia w stylu „polecę kiedyś na księżyc” i OK, niech to jest. Jakby marzenia są po to, żeby marzyć. Czasem udaje mi się jakieś marzenia przyciągnąć na bucket list, czyli wiem, że to może być możliwe, natomiast to jeszcze nie jest mój cel i finalnie pracuję na celach, no bo też wiem, dokąd dążę. Moim celem było napisanie książki. No ciężko, żeby taki cel posiadał biznes, tak? Jakby tutaj zupełnie na innych celach się koncentrujemy. Natomiast coś, co biznes musi posiadać, to jest na przykład no właśnie cały branding – brandbook, to znaczy branding wizualny. Ja uważam, że dla marki osobistej to jest zbędne. To jest wszystko kwestia tego, w jaką stronę pójdziemy, więc nad tym niekoniecznie musimy pracować. Tak samo no marka przedsiębiorstwo powinna pracować nad lejkami sprzedażowymi i tak dalej. W przypadku marek osobistych dobrze wiedzieć, co się dzieje, jaki jest przepływ użytkowników, posiadać tą analitykę, ale jakieś takie bardzo profesjonalne budowanie lejków sprzedażowych to jest też chyba przerost formy nad treścią. Natomiast na pewno warto wejść w inne elementy brandingowe w kontekście marki osobistej, no bo branding to nie tylko warstwa wizualna, ale też emocje, historia odczuć, cały storytelling marki. To się bardzo mocno przydaje. I bardzo rzadko widzę, żeby ktoś polecał gdzieś tam budowanie misji, wizji dla marek osobistych. Dla mnie to jest ważne, bo to jest właśnie coś, co napędza do działania i też co potem pozwala jakby pracować na wartościach. Tak, że można powiedzieć, że to są elementy zazębiające się. No, ale w przypadku przedsiębiorstw to będzie troszeczkę inaczej, w inną stronę, bardziej analitycznie, bardziej w oparciu o dane. Rzeczywiście, wydaje mi się, że więcej pracy. W przypadku marek osobistych może nie o tyle, że jest prościej, może bardziej intuicyjnie i faktycznie, tych elementów jest mniej.

Magda: Kilka wątków mnie zaciekawiło w tym, co mówiłaś. Na przykład na jakie dane patrzysz, żeby poznać swoich odbiorców? Bo bardzo często jest tak, że w wielu artykułach jest napisane „poznaj swoją grupę odbiorczą” i jest opisane w rozwinięciu, dlaczego to jest ważne. Później nie ma żadnych informacji, w jaki sposób można to zrobić.

Anna: Zupełnie inaczej niż zrobiłabym to w przypadku firmy, dlatego że po pierwsze, ja staram się chodzić po profilach gdzieś tam moich klientów na przykład prywatnych i zaglądać, co oni publikują, jak wyglądają ich miejsca w sieci. Druga rzecz, no ja też buduję swoją markę osobistą offline, bo bywam na konferencjach, szkoleniach, meet-upach. Więc rozmawiam z ludźmi i w ten sposób ich poznaję. Natomiast gdybym patrzyła tylko i wyłącznie na statystyki, to prawdopodobnie mogłabym się władować na minę, bo na przykład moja strona facebookowa na pierwszy rzut oka jest totalnie bez zaangażowania. W sensie ja raz na trzy posty dostaję jednego lajka, ale potem ktoś mi pisze wiadomość prywatną i tych wiadomości na przykład jest sporo, że dzięki moim treściom się czegoś nauczył. Albo przychodzi do mnie klient po szkolenie i mówi, że dzięki jakiemuś tam artykułowi, który wrzuciłam na swoją stronę Facebookową. Więc dla mnie to zaangażowanie nie ma totalnie znaczenia, jeżeli chodzi o cyfry i liczby i tak dalej, dopóty dopóki ja mam feedback zwrotny od kogoś, kto na przykład płaci za moją pracę, że pojawił się u mnie dzięki moim mediom społecznościowym. Natomiast w przypadku przedsiębiorstwa wyglądałoby to zgoła inaczej. No i tak to działa w mojej marce osobistej. Podejrzewam, że też są marki osobiste łamane przez influencerów, twórców typowych, takich w sieci. No tam niepatrzenie na statystyki swojego newslettera czy mediów społecznościowych to nie miałoby racji bytu. Natomiast u mnie to byłoby zbędne działanie. Ja wolę feedback z rynku i po prostu słuchanie ludzi, rozmawianie z nimi i w ten sposób poznawanie tych ludzi. Ja też bardzo dużo szkolę, więc ze szkoleń wynoszę to na przykład, czego moim odbiorcom brakuje, bo często zadają pytania i na przykład na bazie takich pytań jestem w stanie dotrzeć do tego, że „a, OK, to ja mówię o rzeczach większych, a ktoś nie wie, czym jest brief albo jak założyć to konto na Instagramie”. Więc dla mnie, w przypadku marki osobistej to jest nade wszystko rozmowa, obserwacja ludzi i słuchanie tych ludzi, no i feedback z rynku.

Magda: To ja dorzucę od siebie, że w moim przypadku, bo ja jestem bardziej online’owa niż offline’owa, to przede wszystkim tworzenie ankiet. Kiedy chcemy wypuścić jakiś produkt, to robimy na ten temat taki newsletter, w którym dzielimy się kęskami wiedzy na ten temat, które interesują naszych odbiorców. Takie, na początku wrzucamy takie pewniaki i kiedy nasi odbiorcy zapisują się na ten newsletter, to wysyłamy im ankietę do wypełnienia, w której mogą opowiedzieć, czego potrzebują, jakie mają braki w wiedzy i na tej podstawie możemy tworzyć po pierwsze kolejne treści, po drugie tworzymy agendę produktu, po trzecie tworzymy też pomysły na treści, które mają się pojawić podczas kampanii sprzedażowej.

Anna: Bo ja też nie tworzę produktów cyfrowych jako marka osobista, bo z drugiej strony też mam agencję reklamową. Więc jakby wszystko, co gdzieś tam tworzymy, jeżeli chodzi o ebooki, produkty cyfrowe, no to jednak jest po stronie agencji. Więc tam to zupełnie inaczej wygląda. A moja marka osobista jakby też istnieje po to, żeby napędzać klientów agencji. Czyli jestem taką formą pozyskiwania leadów, no i rzeczywiście, ja sama zarabiam na szkoleniach. Więc to jest mój produkt, natomiast taki bardziej offline’owy, który co tydzień zmienia się w czasie, bo muszę te szkolenia aktualizować, myślałam o produkcie cyfrowym, bo sama jak pisałam książkę, to się zastanawiałam, czy ją wydać z wydawnictwem, czy własnym sumptem, ale doszłam do wniosku, że właśnie w kontekście celów mojej marki, wydawanie jej samemu jest bezsensowne, bo może i ja na tym zarobię więcej, natomiast no moim celem jest wspieranie rzeczywiście moich działań agencyjnych i mojego przedsiębiorstwa. Więc jeżeli wydam… No i też to jest kwestia znajomości grupy docelowej. Więc jeżeli ja wydam książkę w Onepressie, poważanym wydawnictwie marketingowym i ona gdzieś tam pojawi się w Empiku et cetera na półeczce, to to buduje mój autorytet, jest takim też social proof, reason to believe. No i to zadziałało rzeczywiście, bo sporo leadów schodzi dzięki książce. Więc gdybym to wydawała własnym sumptem, to już nie byłoby takiego efektu wow, tak? Bo w tym momencie, jakkolwiek to źle nie zabrzmi, każdy może wydać książkę, tak? Natomiast z wydawnictwem to jeszcze nadal jest taki efekt wow, taka kwestia poważania wśród klientów. Więc pewnie gdyby moim celem nade wszystko było zarobić na książce, to też musiałabym więcej się w tym online napracować, bo wtedy już musiałabym zwracać uwagę na liczby. No bo kto by ją kupił, gdybym nie budowała zasięgu, zaangażowania? Natomiast poszłam w stronę wydawnictwa. Jakby pieniędzy z tego nie ma [śmiech] bezpośrednio, natomiast faktycznie jest zupełnie inne postrzeganie mojej osoby i tej książki. No, ale właśnie tutaj w tym mi cele własnej marki osobistej pomogły, tak? I to, w jaką stronę chcę ją prowadzić i po co ją w ogóle tworzę.

Magda: Bardzo cenna uwaga. I w sumie też myślę, że Twoimi sposobami na pozyskanie informacji na temat odbiorców mogą się też inspirować osoby, które oprócz tego, że wydają produkty cyfrowe, albo które chciałyby zacząć wydawać produkty cyfrowe, mogą też rozmawiać ze swoimi klientami, którzy przyszli, żeby zrealizować jakąś usługę u tej osoby, bo osoby, które mogłyby być zainteresowane produktem, mogą mieć podobne rozterki, tylko na przykład chcą samodzielnie zająć się jakimś problemem.

Anna: O, ale jedna też rzecz mi przyszła do głowy, bo teraz tworzę swój pierwszy, pod marką osobistą, produkt cyfrowy. I to jest ebook o marce osobistej. Ja się śmieję, że ponownie – fajnie, jak bym na tym zarobiła albo żeby przynajmniej czas się zwrócił, bo też wirtualna asystentka mi w tym pomaga, czyli moja wiedza, a ona składa, tworzy i tak dalej. Natomiast produkt cyfrowy był wynikiem mojego lenistwa [śmiech]. To znaczy ja mam bardzo dużo programów mentoringowych, konsultacji, bardzo dużo ludzi mnie pyta o to, jak budować swoją markę osobistą. Więc w tym momencie jakby moją odpowiedzią będzie podesłanie ebooka. Tak, że też można powiedzieć, że zebranie informacji o odbiorcach, bardziej takie insighty i zebranie ich potrzeb, tak? Więc stąd w ogóle mój pierwszy taki sensu stricte produkt cyfrowy powstaje. Ale jakby motywacją nie była kwestia zarobienia. Motywacją było to, że wszyscy mnie o to pytają. [śmiech] Więc stwierdziłam – podejdę do tego w ten sposób, sobie też życie ułatwię.

Magda: I będziesz mogła pomóc większej liczbie osób. Wspomniałaś jeszcze, że warto patrzeć na dane, ale niekoniecznie na like, ile jest udostępnień i tak dalej, tylko bardziej skupić się na tym, czy ta moja działalność przynosi mi przychody. Jedną z rzeczy, o których wspomniałaś, na które warto zwrócić uwagę, było KPI. Co to w ogóle jest? Dla osób, które jeszcze nie mają pojęcia.

Anna: KPI, czyli kluczowe wskaźniki efektywności, bo można sobie postawić za cel, że będę budowała świadomość swojej marki osobistej. No super, to jak to zmierzysz? Więc KPI to jest coś, co pozwala nam określić ten cel liczbowo. Ja się śmieję, że taka trochę operacjonalizacja. Czyli jeżeli moim celem jest zbudowanie świadomości marki, to na przykład moimi kluczowymi wskaźnikami efektywności, o tutaj może być zasięg, liczba wyświetleń, ale też na przykład liczba zapytań i zaproszeń na przykład do wywiadów, artykułów, podkastów czy na przykład kwestia cytowań mojej marki w sieci. To gdzieś te pierwsze rzeczy, które przyszły mi do głowy. No i oczywiście wysokość tego i w jakim czasie chcemy to zrobić. Czyli no świadomość marki, super, że ją chcemy zbudować do końca roku. Tylko na jakim poziomie? Czyli na przykład tym kluczowym wskaźnikiem efektywności może być to, że zwiększę liczbę zaproszeń do artykułów na przykład o 20%. Zwiększę liczbę cytowani o 15% i nie wiem, moje zasięgi i wyświetlenia w mediach społecznościowych zwiększą się do iluś czy o ileś. Więc KPI, kluczowe wskaźniki efektywności, które pozwalają nam lepiej te cele rzeczywiście mierzyć. 

Magda: I w jaki sposób do nich podejść, żeby te cele były realistyczne?

Anna: [śmiech] To teraz tak, w przypadku przedsiębiorstw, bo to się faktycznie może przydać tym markom osobistym, które bazują na liczbach, bo są twórcami cyfrowymi, dla mnie po pierwsze to jest kwestia audytu i danych historycznych, bo rzeczywiście z danych historycznych też wiele możemy wyciągnąć, na co sobie możemy pozwolić. Analiza konkurencji, bo jeżeli ja widzę, że konkurencja generuje taki a nie inny zasięg, zaangażowanie, wejścia na stronę et cetera, to ja czasami być może szklanego sufitu nie przeskoczę i gdzieś tam muszę patrzeć na przykład na tą średnią konkurencji. To też mój efekt biznesowy, czasami to jest czysta matematyka. Jeżeli ja wiem, że na przykład kupuje jeden klient na tysiąc, który wejdzie do witryny, to już na przykład wiem, ile ruchu z mediów społecznościowych muszę wygenerować do tej witryny. No i w pewnym momencie to jest też kwestia intuicji i doświadczenia. Jakby po 13 latach pracy w marketingu, dla mnie to już czasami faktycznie jest taka intuicja. Ciężko mi czasami nawet to uzasadnić, ale pamiętam, że ostatnio robiłam sobie badanie FRISC-a i właśnie na badaniu FRISC-a mi wyszło, że ja pewne rzeczy wiem [śmiech], ale ciężko mi je uzasadnić, mimo że ja to uzasadnienie w głowie mam, więc już przestałam się tym przejmować, bo rzeczywiście, tak działa mój mózg. Tak, że po pewnym czasie przychodzi ta intuicja i doświadczenie, wcześniej jakby benchmarkowanie się do konkurencji, dane historyczne no i ten efekt biznesowy. Ja też powtarzam, że cele powinny być osiągalne, ale ambitne, czyli nie chodzi o to, żeby pomalować trawnik na zielono czy tam Excela na zielono i zaniżyć sobie cel, żeby tylko się na zielono zaświeciło. Robimy to dla siebie, więc po co siebie oszukiwać. Ja na przykład wolę cele, których nie udaje się osiągnąć, ale z których ja jestem w stanie wyciągnąć wnioski i rekomendacje. Czyli faktycznie, jestem w stanie dojść do tego, dlaczego tego celu nie udało się osiągnąć, bo być może kolejnym razem się uda albo ja ten cel postawię sobie jeszcze lepiej. Natomiast u mnie jest bardzo prosto, bo u mnie cele to jest faktycznie liczba zaproszeń do napisania artykułów, gdzieś tam liczba zaproszeń na konferencje, liczba szkoleń. Więc chyba jedynie takie twarde liczby, typowe KPI marketingowe, na które ja zwracam uwagę, to są KPI związane z moim newsletterem, bo tutaj bardzo mocno stawiam na jego rozwój. Więc tutaj faktycznie skupiam się na open writach, na CTR-ach, natomiast to jest chyba jedyny kanał komunikacji, w którym tak mocno jako marka osobista na liczby patrzę.

Magda: Dla odbiorców, którzy nie wiedzą, co to jest open write, to jest procent otworzonych wiadomości, a click rate to jest przeklikanie się przez różnorodne linki, które powstawialiśmy do naszego newslettera i możemy zobaczyć na podstawie tego na przykład, czy nasze wezwanie do działania, żeby przejść na jakąś stronę, jest skuteczne albo czy po prostu treść, jeśli na przykład robimy jakąś prasówkę, to możemy zobaczyć, czy treści, które tam wstawiamy, są interesujące dla naszych odbiorców. A jeszcze mnie takie pytanie off topic, jeszcze mnie zaciekawił test, który wykonałaś. Opowiesz o nim troszeczkę więcej?

Anna: Ja generalnie jestem po badaniach Gallupa i Gallup mi mocno w życiu pomógł, bo ja jestem jakby… Nie wiem, czy ktoś z Was się Gallupem interesuje. Generalnie ja jestem cała na żółto [śmiech]. Jestem praktycznie cała w influencie plus pięć gdzieś tam pierwszych pozycji u mnie w Gallupie to jest na przykład charge i ciągłe przyciąganie jakiejś tam atencji rozmówcy. Mam aktywatora, mam rywalizację, więc ja jestem ciągle w ruchu. Przynajmniej zrozumiałam dlaczego. Natomiast później też byłam w procesie coachingowym. Coaching też mocno w głowie pomógł poukładać i robiłam sobie takie badanie z moim coachem jak [0:26:56.2]. Gdzieś tam badanie też poziomów energetycznych. Natomiast ostatnio zabijcie mnie nie pamiętam który, któryś z uniwersytetów robił badania naukowe i szukał ludzi, którzy wezmą udział w tych badaniach. i chyba przerobiłam 5 badań psychologicznych właśnie – FRISC-a, czyli jakby tam określanie poniekąd tam naszych sposobów działania, myślenia, osobowości. Miałam jeszcze badanie określające na przykład jak jestem w stanie rozpoznawać emocje, czy to jest dźwięk, sama wizja, czy dźwięk z wizją. Z tych badań było tam sporo, więc też się sporo o sobie nauczyłam. Natomiast z FRISC-a właśnie między innymi wyniosłam to, że ja nieraz coś wiem i generalnie powinnam bardzo często mówić i tłumaczyć to klientom albo swoim wspólnikom czy pracownikom, że ja wiem pewne rzeczy i mogę sobie dać za nie ręce uciąć, natomiast nie jestem w stanie w 100% tego uzasadnić, bo mój mózg na przykład trochę inaczej pracuje [śmiech]. Tak w telegraficznym skrócie. Natomiast ja jak mówię, przeszłam chyba przez te wszystkie możliwe badania. To też mi dużo w głowie poukładało, bo ja byłam wściekła na siebie, że pracuję jakby non toper, albo że u mnie work life balance to wygląda przez 2 tygodnie pracuję po 12 godzin dziennie a potem mam miesiąc wakacji. Natomiast no z Gallupa też mi wyszło, że jestem jaka jestem. Plus na przykład w Gallupie wyszła mi ta rywalizacja i to osiąganie, et cetera. Więc też zobaczyłam, że jeżeli ja na przykład mam jakiś długoterminowy projekt, to muszę go sobie podzielić na bardzo małe etapy, bo jeżeli ja nie osiągam przynajmniej jednego sukcesu dziennie, to popadam w naprawdę marazm, gnuśność i tak dalej. No ciężko codziennie osiągać sukcesy, więc musiałam znaleźć sposób na siebie. No i u mnie sukcesem jest odhaczanie listy na to-do liście. Więc sobie dzielę te większe projekty na mniejsze bo to jest sukces, że na przykład odhaczyłam swoje taski [śmiech].

Magda: Jeszcze podobało mi się to, że zwróciłaś uwagę, żeby przyjrzeć się konkurencji, już wracając do strategii marketingowej, żeby w ogóle sobie zrobić jakieś takie benchmarki, czyli zobaczyć, co jest w danej branży możliwe, jakie treści są interesujące dla odbiorców. Oczywiście nie, żeby bezmyślnie kopiować i nazywać to później inspiracją, bo nie na tym to polega, tylko żeby bardziej zobaczyć, jakie ja mam możliwości w danym zakresie.

Anna: Tak, bo z jednej strony rzeczywiście, konkurencja nam pokazuje, że pewne kanały działają i tak dalej. Więc tutaj możemy się zainspirować, żeby być w tym, a nie innym. Możemy też sobie przeanalizować, jak wygląda na przykład komunikacja grupy docelowej konkurencji, tak? Wszystkie opinie, rekomendacje, komentarze sczytać i zobaczyć, jak ci ludzie się zachowują. Też jakby poznanie grupy docelowej. Natomiast no nie wiem, jeżeli cała moja konkurencja działa w mediach społecznościowych i ma stronę internetową, a dajmy na to, nie tworzy newslettera, no to pytanie, czy to dlatego, że nie warto i oni to sprawdzili, czy rzeczywiście, jeżeli ja zacznę tworzyć ten newsletter, to będzie bardzo duży efekt świeżości i to będzie moim wyróżnikiem, bo cała moja konkurencja tego nie robi. Więc jesteśmy w stanie znaleźć takie kanały też, w których mojej konkurencji nie ma. Z drugiej strony zainspirować się tymi, które rzeczywiście mogą zadziałać. Plus no znaleźć ten wyróżnik, tak? W sensie, mówiąc bardzo dużymi markami osobistymi, jak mówię Robert Makłowicz albo Magda Gessler, to od razu nam się z czymś kojarzy. Nie tylko z tym, co robią, tylko mają te swoje wyróżniki gdzieś tam marki. Nie wiem, Magda Gessler – taki a nie inny sposób pisania w mediach społecznościowych, tak? Robert Makłowicz – najsympatyczniejsza, najprzyjemniejsza osoba w sieci w offline, et cetera. Więc my te marki z jakimiś przymiotami kojarzymy. Więc jeżeli ktoś już bardzo mocno zagarnął dane pozycjonowanie, dany charakter marki, no to ciężko mi będzie zrobić to samo. Chyba, że mam pewność, że mi się uda, bo jestem bardzo zdeterminowana i mam duży budżet, ale według mnie nie warto, bo to jest trochę taka bezsensowna walka i dokładanie sobie pracy. Więc jestem w stanie jakby efektywniej znaleźć ten wyróżnik mojej własnej marki osobistej.

Magda: Plus wtedy jest ryzyko, że będziemy oskarżeni o kopiowanie kogoś.

Anna: Z tym kopiowaniem to jakby… [śmiech] Ja już macham na to ręką. Rzeczywiście, ciężko w dzisiejszych czasach tak w 100% zrobić coś, co nie będzie kopią czegoś, co ktoś kiedyś zrobił, tak? Powiedzmy sobie szczerze. Więc nawet jeżeli nie wiem, nie zrobiliśmy analizy konkurencji, dajmy na to, to i tak mogliśmy według kogoś się zainspirować i skopiować. No tak to niestety w dzisiejszych czasach wygląda. Natomiast rzeczywiście, może nie będzie to aż tak mocno widoczne, tak? I nie będzie taką rzeczywiście kopią, kopią, kopią, tylko czymś, co jest podobne.

Magda: A jakie kroki należy wykonać, żeby zbudować strategię marketingową, oprócz tego, żeby otworzyć jakiś notatnik, Excel, Google Docs, żeby to po prostu było spisane, a nie tylko siedziało w naszej głowie?

Anna: To znaczy ja bym powiedziała, że po pierwsze nauczyć się tego. I to jest też kwestia tego, jakie mamy podejście do nauki, bo można sobie książki przeczytać, można pójść na jakiś kurs. Ja na przykład teraz właśnie jako opiekun kierunku brand manager [0:31:56.7] też ludzi uczę robienia strategii. Więc można pójść na kurs, można pójść na szkolenie. Można pójść na mentoring. Ja na przykład teraz jestem w kilku programów mentoringowych, gdzie mam swoich mentee i wszyscy pytają o strategię. Więc pracujemy nad strategiami. Można wykupić u kogoś konsultację. Natomiast jeżeli nie mamy żadnej wiedzy, to ciężko nam to będzie zrobić. A poza tym to bym powiedziała: siąść i zacząć, bo lepiej zrobić to źle i ewaluować niż po prostu doprowadzać naszą wiedzę i tą strategię do perfekcji, bo w końcu nigdy tego nie zrobimy. I dla mnie zawsze punktem wyjścia będzie audyt i analiza, bo z tego bardzo dużo rzeczy wynika i bardzo dużo rzeczy możemy się właśnie i o marce swojej i o konkurencji, i o rynku tak w ogóle i o grupie docelowej dowiedzieć. Natomiast czy to będzie kartka papieru, czy Excel, czy jeszcze inny jakiś szablon z sieci, no narzędzie jest dla nas, nie my dla narzędzia, tak? Więc ja lubię na przykład w Notion pracować i wybieram Notion do spisywania wszystkich swoich rzeczy i do pracy gdzieś tam nad swoją marką. U kogoś to będą Google Docsy. Na pewno nie polecałabym notatnika. Ja wiem, że ludzie lubią analogowo. Mi też się czasem zdarza, ale tak czy siak, jeżeli ja cokolwiek zapiszę w notatniku, to wiem, że finalnie dokładam sobie pracy, bo ja i tak to muszę potem przepisać do online albo przynajmniej zrobić zdjęcia, bo te rzeczy giną, powiedzmy sobie szczerze. Plus w online mam zawsze pod ręką, notatki, żółte karteczki i tak dalej. To się zapomina, tak? Jestem na wakacjach, coś mi wpadnie do głowy, cały czas tą chmurę mam pod ręką, mogę coś zanotować. A w przypadku kartek analogu, no jest trochę gorzej, powiedzmy sobie szczerze.

Magda: Tak, plus jeszcze kiedy mielibyśmy przekazać te informacje z kartek podwykonawcom, to wtedy też dokładamy sobie pracy, bo co zrobimy zdjęcie? To raczej trzeba uzupełnić jakiś dokument, czyli brief, w którym ktoś zadaje nam pytania czego w ogóle potrzebujemy. A z jakimi błędami w budowaniu strategii marketingowej spotykasz się najczęściej?

Anna: Na przykład ludzie nie pracują na celach i jak się zada pytanie „czy Twoja marka osobista działa czy nie?”, to ktoś „no nie wiem”. No jeżeli nie mamy określonych celów, to nam ciężko będzie stwierdzić, czy rzeczywiście dążymy w dobrą stronę. Ja bym powiedziała też, że próba doprowadzenia tego wszystkiego do perfekcji, czy ja zacznę [śmiech] to jak z chodzeniem na siłownię. Jak kupię ten cały sprzęt i torbę i buty i ubranie, to pójdę na siłownię. Finalnie wszystko to kupuję i znajduję kolejną wymówkę. Więc ja bym powiedziała, że takie ciągłe odwlekanie, żeby to doprowadzić do perfekcji jest bardzo dużym błędem. Też tak psychologicznie trochę reguła zaangażowania i konsekwencji. Czyli dajmy na to, zaczęliśmy coś robić, widzimy, że to nie działa, ja z kimś rozmawiam na konsultacjach i mówię „ale po co? No jakby to nie działa” a on „ale ja to już nie wiem, trzy lata robię. No szkoda mi mojej pracy. Jakby ja to teraz mam do kosza wyrzucić? Trzy lata mojego życia”, „Tak”. W sensie, co chcesz kolejne 3 lata marnować swoje zasoby energetyczne i tak dalej? Więc jakby marnowanie czasu i zasobów. Plus też wydaje mi się, że bardzo dużym błędem jest brak wiedzy na temat tego, ile kosztuje godzina czasu naszej pracy. I to nie chodzi tylko o kwestie zarobkowe, ale też o kwestie wszystkiego, co robimy, bo jeżeli ja wiem, że godzina mojego czasu pracy kosztuje tyle a tyle, to na przykład jestem w stanie wtedy zweryfikować, kiedy opłaca mi się zatrudnić wirtualną asystentkę, a kiedy nie, co wypuścić na zewnątrz, a czego nie wypuszczać. Natomiast jeżeli nie mam tej wiedzy, to po pierwsze źle wyceniam swoją pracę, jakby jest rozdawnictwo albo za wysoko z drugiej strony i też pracuję nieefektywnie, tak? Nad swoimi własnymi działaniami, czyli nie dla klienta, nie dla gdzieś tam grupy docelowej, tylko ja nad czymś pracuję i nagle się okazuje, że spędziłam nad tym 6 godzin i to nie do końca było efektywne, bo mogłam w tym momencie robić coś zgoła innego. Więc tak, no i brak znajomości prawa i takich kwestii jak w ogóle biznesowo, a nie w kontekście marek, natomiast bardzo często… O, mam grupę na Facebooku, tam Influencer Marketing Polska i tam ludzie sobie poszukują influencerów do współpracy. I czasami do mnie ludzie piszą, że bardzo chcieliby oczernić jakąś osobę, bo na przykład wzięli do współpracy influencera, markę osobistą i ten influencer nie, jakby nie wykonał swojej roboty albo wykonał ją źle. Ja mówię: no dobrze, ale żeby ja to ocenić, to muszę też pogadać z tym influencerem i po drugie pokaż mi umowę, którą podpisałeś. „Jaką umowę? Ja nie mam”. No brawo [śmiech]. Poza tym często też na przykład o, jak szukałam wirtualnej asystentki, to chyba dostałam ze 150 zgłoszeń. Wirtualna asystentka też działa na zasadzie marki osobistej. Pamiętam, było parę osób, które nie odróżniało netto od brutto. Ja tak: co? [śmiech] Na Boga, w sensie to jest podstawa. Jakby powiedziałabym, że podstawa podstaw, netto od brutto rozróżniać w kwestii jakby działania biznesowego. Więc trochę też takie korzenie, tak? Wiedzieć, jak umowy podpisywać, wiedzieć, czym to netto, brutto jest, znać tą wycenę godzinową czasu swojej pracy. Więc dla mnie to są takie podstawy, które w ogóle biznesowo są ważne, no ale nasza marka osobista to biznes, tak?

Magda: W jaki sposób można określić godzinę swojej pracy? Wartość godziny swojej pracy.

Anna: To jest dobre pytanie [śmiech]. Ja bym chyba powiedziała, że na bazie tego, ile rynek jest w stanie za naszą pracę zapłacić i cały czas dążyć gdzieś tam wyżej i wyżej. To znaczy nie do przesady, ale jednak. Natomiast no ja wiem dzięki temu, że jestem w stanie gdzieś tam wyliczyć swoją średnią na przykład zarobków z miesiąca i przedzielić to przez jakiś tam czas swojej pracy sensu stricte, wykonane na te projekty klientów plus takiej pracy też u podstaw nad swoją marką, no bo jednak stąd się ci klienci wzięli. Więc to też jest koszt. Więc tam mi gdzieś ta moja godzinówka wychodzi, ale tutaj mądrej rady nie dam [śmiech]. Tutaj zdecydowanie mądrej rady nie dam. No plus jak wyliczyć godzinę czasu swojej pracy, też jakby wypadałoby opłacić za rachunki, żyć godnie, psom kupić chrupki, mieć pieniądze na swoje pasje i tak dalej. Więc jeżeli na koniec miesiąca nam nie starcza, oczywiście rynek jest ciężki, recesja, kryzys gospodarczy i wszystko tutaj wchodzi w grę. Więc nie chcę, żeby wyszło, że to jest tylko kwestia nie wiem, nieumiejętnej wyceny. No, ale nieraz też spotykam się z tym, że mam kogoś na konsultacjach, chce być freelancerem w zakresie mediów społecznościowych i godzi się robić wszystko, spędza nad klientem na przykład 20 godzin w miesiącu a zarabia 1200 złotych. Ja mam takie… Jakby… Coś tu poszło nie tak [śmiech].

Magda: W sumie, żeby też określić, ile jest wart nasz czas, warto też rzeczywiście monitorować ten czas pracy, przynajmniej przez jakiś czas, przez jakiś typowy czas naszej pracy, żebyśmy zobaczyli na czym się skupiamy i później określić, co rzeczywiście przynosi nam przychody, a co jest takimi – uwaga, brzydkie słowo – dupogodzinami, które na przykład moglibyśmy komuś oddelegować.

Anna: Tak, jak najbardziej. No ja na przykład z Clockify korzystam, bo to jest darmowe narzędzie do mierzenia czasu pracy, ale jest tego cała masa na rynku.

Magda: Ja znalazłam sobie Toggla. 

Anna: O, Toggla kojarzę. Więc Toggl, Clockify – te dwa chyba są najpopularniejsze, mam wrażenie. 

Magda: Ale trzeba po prostu się, trzeba go odpalić, chyba tam trzeba zrobić sobie konto i po prostu włączać go za każdym razem, kiedy działamy, żeby rzeczywiście zobaczyć, ile nam to zajmuje. I też mam taką refleksję, bo też liczenie swojej godziny pracy też z drugiej strony nie powinno doprowadzać do takiej sytuacji, że na przykład liczymy sobie, że ojejku, w tym czasie, kiedy wychodzimy ze znajomymi na 3 godziny… W sensie, ja nie mówię, że oczywiście to sugerowałaś czy coś, tylko mam taką refleksję…

Anna: Mi chodzi tylko o zadania zawodowe. Na przykład ja już od dawna przestałam mówić „guilty pleasure”. Jest „pleasure”. Dlaczego ja mam być winna, że oglądam durne seriale? Plus na przykład wszyscy mówią, żeby w trakcie pracy się nie rozpraszać, pitu, pitu. No, jak pracujemy na etacie, mamy te 8 godzin i tak 8 nie wysiedzimy, no ale mamy coś zrobić, to jasne, ciężko się rozpraszać. Ale ja pracuję, kiedy chcę, tak? Poniekąd, więc ja jestem w stanie nie wiem, popracować sobie 1,5 godziny, włączyć serial, popracować 1,5 godziny, przescrollować media społecznościowe. I dla kogoś to byłoby nieefektywne, ale mój mózg tak lubi. Więc ja, jeżeli chodzi o zliczanie czasu pracy, to rzeczywiście zliczam po prostu czas pracy. Ja też jakby powtarzam, że pracuję po to, żeby zarabiać, bo jak zarabiam, to mam czas wolny [śmiech]. Jakkolwiek to głupio nie brzmi, ale mi zależy właśnie i na tym, żeby sobie jeździć na koncerty, grać w planszówki, czytać książki, spotykać się ze znajomymi. Więc nie, broń Boże, nie, nie chodzi o to, żeby zamieniać tego typu godziny na godziny na pracę, chyba że ktoś tak chce, bo też znam takich ludzi, którzy lubią, tak? Więc no po co komuś mówić, jak ma żyć?

Magda: Ja na to zwróciłam uwagę ze względu na to, że sama kiedyś wpadłam w taką pułapkę takiej nadmiernej produktywności i sobie pomyślałam, że jeśli ktoś też miałby wpaść w taką skrajność, to wolę podzielić się moim doświadczeniem. Bardzo Ci dziękuję za tę rozmowę.

Anna: Dzięki wielkie.

Magda: Było dużo praktycznych wskazówek. I moi drodzy, do zobaczenia w kolejnych odcinkach.

Anna: Do zobaczenia, do usłyszenia.

Magda: Dzięki za Twoją uwagę. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat marki osobistej, to polecam Ci odcinek, który nagrałam z Agatą Koman. Podlinkuję do niego w opisie. Do usłyszenia.

Sprawdź również

Kiedy relacja z jedzeniem jest NIEzdrowa? Rozmowa z Moniką Michalak.
Podcast

Kiedy relacja z jedzeniem jest NIEzdrowa? Rozmowa z Moniką Michalak.

Transkrypcja podcastu: Magda: Droga osobo, w tym odcinku poruszamy temat zaburzeń odżywiania, więc jeśli ten temat jest dla Ciebie szczególnie wrażliwy, to polecam przesłuchanie innych odcinków podcastu. Czekaliśmy na Ciebie. Super, że już jesteś. Czuję się dziś jak Asia Okuniewska, bo bierzemy na tapet relację z jedzeniem. Potrafi ona być bardziej zagmatwana niż niejeden związek. […]

Czytaj więcej
Jak zarabiać na swojej wiedzy? Rozmowa z Julką Migdalską.
Podcast

Jak zarabiać na swojej wiedzy? Rozmowa z Julką Migdalską.

Transkrypcja podcastu: Magda: Cześć, rozsiądź się, właśnie zaczynamy. Kocham Internet za to, że daje nam wiele opcji zarabiania. Mój ulubiony sposób, to sprzedawanie swojej wiedzy pod postacią konsultacji, e-book’ów, kursów, procedur i czego jeszcze tylko sobie wymarzysz. Dzieląc się wiedzą tworzymy biznesy oparte na pomaganiu, rozwiązywaniu problemów odbiorców. I to jest piękne. Dziś pogadam o […]

Czytaj więcej
Jak ustawiać reklamy META ADS, żeby NIE TRACIĆ pieniędzy? | Joanka Stefaniak
Podcast

Jak ustawiać reklamy META ADS, żeby NIE TRACIĆ pieniędzy? | Joanka Stefaniak

Możesz pozyskać zapisy na newsletter, odsłony wpisu-petardy lub nawet zakupy z pomocą reklam na Meta lub na Insta. W tym odcinku dowiesz się, jak je ustawić, żeby reklamy pomagały Twojemu biznesowi, a nie rozpływały się w powietrzu!

Nasza gościni, Joanka Stefaniak, ekspertka social media i performance, podzieli się wiedzą i doświadczeniem zdobytym przy pracy z topowymi markami.

Czytaj więcej
4 UMIEJĘTNOŚCI, które pomagają ZARABIAĆ na wiedzy
Podcast

4 UMIEJĘTNOŚCI, które pomagają ZARABIAĆ na wiedzy

Wiedza niekoniecznie obroni się sama. Wiele produktów edukacyjnych wymaga wyjaśnienia, jak działają, jaką przeszkodę pomogą pokonać i jaki rezultat końcowy mogą zapewnić. Nie wystarczy, że wyjdziemy do potencjalnych klientów z produktem i od razu, bez wcześniejszego przygotowania, ludzie rzucą się na Twoje dzieło. Żeby zarabiać na wiedzy i ułatwić sobie pracę, trzeba nauczyć się kilku rzeczy. Dziś Ci o nich opowiem!

Czytaj więcej
Jak ZGODNIE Z PRAWEM sprzedawać PRODUKTY CYFROWE? | Kasia Krzywicka
Podcast

Jak ZGODNIE Z PRAWEM sprzedawać PRODUKTY CYFROWE? | Kasia Krzywicka

Gdy chcemy zarabiać na wiedzy online, musimy zadbać o kilka prawnych aspektów. W tym odcinku rozmawiam z prawniczką specjalizującą się w działalności online. Opowie ona, o co trzeba zadbać, żebyśmy mogli spać spokojnie, że nasza działalność jest zgodna z literą prawa.

Czytaj więcej
PODSUMOWANIE ROKU 2023 – biznes i życie prywatne
Podcast

PODSUMOWANIE ROKU 2023 – biznes i życie prywatne

Rok 2023 zmierza ku końcowi, więc postanowiłam, że zrobię podsumowanie, co zadziało się w naszej firmie – Burzy w mózgu oraz w życiu prywatnym. Chcę żeby to podsumowanie było takim szwedzkim stołem, z którego możesz zabrać sobie inspirację albo pomysł na działanie.

Czytaj więcej

Idę jak burza

Cotygodniowe listy o budowaniu i sprzedaży produktów edukacyjnych. Bez lania wody. Za 0 zł. Co piątek o 17:00.

.