Notifikacje 6 marca o 19:00 robimy szkolenie za 0 zł o pisaniu ofert! Zarezerwuj swoje miejsce tutaj: tutaj! Notifikacje

Jak PROWADZIĆ BIZNES SOLO i nie zwariować? | Marek Jankowski

Tradycyjny sposób budowania firmy to zatrudnianie coraz większej liczby osób i otwieranie nowych filii. A co, jeśli mamy inne oczekiwania od biznesu? Jeśli po prostu chcemy, żeby dawał na pieniądze na fajne życie, na zabezpieczenie finansowe, na spełnianie marzeń? To jest możliwe! W tym odcinku Marek Jankowski i ja rozkminiamy, jak ułożyć taki biznes.

Jak PROWADZIĆ BIZNES SOLO i nie zwariować? | Marek Jankowski

Magda Owsiany

Opublikowano: 19 grudnia 2023

41 minut czytania

  • Udostępnij:
Jak PROWADZIĆ BIZNES SOLO i nie zwariować? | Marek Jankowski
Listen to „Jak PROWADZIĆ BIZNES SOLO i nie zwariować? | Marek Jankowski” on Spreaker.

Marek Jankowski – soloprzedsiębiorca, podcaster, autor książek „Mała wielka firma” i „Pułapki small biznesu”. Pasjonat content marketingu i budowania marek osobistych. Były dziennikarz radiowy, pracował m.in. w RMF FM i Polskim Radiu.

🔗 Linki z odcinka:
Odcinek o delegowaniu zadań z Roksaną Baran

🤙 Gdzie znajdziesz Marka?:
Strona internetowa: https://malawielkafirma.pl
Kurs PodcastPro: https://podcastpro.pl
Podcast: https://malawielkafirma.pl/spotify

📖 Transkrypcja:
Prowadząca: Magda Owsiany
Gość: Marek Jankowski

Magda: Witam Cię w podkaście „Zarabiaj na wiedzy”. Nazywam się Magda Owsiany. Ja i moi goście podsuniemy Ci pomysły, jak wymyślać, testować, tworzyć i sprzedawać produkty edukacyjne. Robię ten podkast z myślą zarówno o osobach, które dopiero badają, jak opakować wiedzę w produkt, jak i tych, które chcą zwiększyć sprzedaż i rozbudować ofertę. Tradycyjny sposób budowania firmy to zatrudnianie coraz większej liczby osób, otwieranie nowych filii. Generalnie – ciągły wzrost. A co, jeśli mamy inne oczekiwania od biznesu? Jeśli po prostu chcemy, żeby dawał nam pieniądze na fajne życie, na zabezpieczenie finansowe, na spełnianie marzeń? To jest możliwe. I dzisiaj porozmawiam, co trzeba zrobić, żeby taki typ biznesu stał się naszą rzeczywistością z Markiem Jankowskim. Cześć, Marek.

Marek: Cześć Magda! 🙂

Magda: Na dobry początek – możesz nam powiedzieć, czym dokładnie zajmujesz się w swojej działalności biznesowej?

Marek: Hm, to jest skomplikowane pytanie. Tak historycznie i chronologicznie, to jestem wydawcą czasopisma pod tytułem „Branża dziecięca”, które trafia do sklepów i hurtowni z zabawkami i artykułami dla dzieci. A oprócz tego, nagrywam podkast „Mała Wielka Firma”, pomagam solo przedsiębiorcom docierać do lepszych klientów. Podkast ukazuje się też na YouTube, mam też newsletter, który nazywa się „soloprzedsiebiorca.pl”. Więc no, w zasadzie skupiam się głównie na solo przedsiębiorcach. Ta branża dziecięca kręci się beze mnie, no ale chciałem o niej wspomnieć, bo rzeczywiście, to jest taki mój podstawowy biznes, od którego zacząłem.

Magda: Jasne. Wspomniałeś kilka razy słowo „solo przedsiębiorca”. I ono też się pojawia na Twojej stronie podkastu „Mała Wielka Firma”. Możemy tam przeczytać: „Zarabiaj na swojej wiedzy jako solo przedsiębiorca”. I jak definiujesz to słowo? Kim dla Ciebie jest „solo przedsiębiorca”?

Marek: To jest tak, że kiedy popatrzymy na to, kim jest przedsiębiorca, to no wiadomo, jest to osoba, która prowadzi swój biznes. Solo przedsiębiorca to jest też osoba, która prowadzi swój biznes, ale bez zatrudniania pracowników. I to jest jedna taka różnica semantyczna, można powiedzieć, ale jest też jeszcze coś dużo głębszego z mojego punktu widzenia. To znaczy, zwykle solo przedsiębiorcom zależy na tym, żeby budować jak największy biznes, żeby ten biznes rósł, żeby się rozwijał, żeby to było coś takiego dużego i być może w perspektywie coś, co nawet przeżyje tego przedsiębiorcę. Natomiast celem solo przedsiębiorcy nie jest budowanie coraz większego biznesu, tylko jest zbudowanie takiego biznesu, który będzie mi zapewniał komfortowe życie. Więc to jest myślę nawet ważniejsze od tego takiego niezatrudniania pracowników. I są różne inne określenia w języku polskim, które są podobne i jakby ja to rozgraniczam. To znaczy często się mówi o samozatrudnionych na przykład. Z mojego punktu widzenia, samozatrudniony no to jest takie określenie trochę formalne, które bardzo często oznacza, że ktoś pracował w danej firmie na etacie, firmie było wygodniej żeby on założył własną działalność, więc jest samozatrudniony. No, sam płaci swoje składki ZUS. Druga definicja samozatrudnionego jest taka z kolei, że ktoś ma taki biznes, który jest w zasadzie jego miejscem pracy. To znaczy na przykład, mam takiego pana, który przyjeżdża myć nam okna w domu z zewnątrz, tam na piętrze i tak dalej. No i jakby on jest samozatrudniony. On sam wykonuje te prace, nie planuje zatrudniać kolejnych ludzi, którzy będą myć okna, tylko po prostu znalazł sobie taki sposób na życie. Czy mam sąsiada, który jest kierowcą Ubera. No to też – dopóki on nie zacznie zatrudniać innych kierowców i budować struktur, to jest samozatrudnionym. Czasami się mówi o freelancerach. Solo przedsiębiorca to też nie do końca jest… To znaczy, to nie zawsze jest freelancer, bo freelancer kojarzy się często z branżami kreatywnymi, a solo przedsiębiorca niekoniecznie. Więc osoba, która buduje jednoosobowy biznes, taki który też jest niezależny bezpośrednio od mojej pracy. To znaczy biznes, który przynosi przychody również wtedy, kiedy ja tej pracy nie wykonuję. I to jest myślę podstawa. No i to jest możliwe, kiedy się albo tworzy jakieś treści, bardzo często treści edukacyjne, albo kiedy się jest programistą i tworzy się jakieś oprogramowanie. Ponieważ ja się nie znam na programowaniu, no to skupiam się raczej właśnie na tym skalowaniu czy rozwijaniu działalności solo przedsiębiorcy przez tworzenie treści.

Magda: Bardzo fajnie, że zaznaczyłeś to, że solo przedsiębiorca raczej ma na celowniku to, żeby zarobić na swoje fajne życie, na swoją poduszkę finansową. Po prostu, żeby zapewnić sobie godny byt i niekoniecznie jakoś rozwijać bardzo firmę, bo w wielu poradnikach jest przedstawiana raczej ta tradycyjna droga, że musisz się rozwijać poprzez zatrudnianie osób, moja firma ma 150 osób, moja firma ma tyle i tyle. A niekoniecznie dla każdego to musi być fajna droga.

Marek: Zdecydowanie. I to jest właśnie coś, co z mojego punktu widzenia jest też trochę znakiem naszych czasów. To znaczy, to że w tych wszystkich poradnikach o biznesie jest mowa o tym, że rozwijasz, zatrudniasz, budujesz strukturę i hierarchię i tak dalej, wynika z tego, że przez setki lat po prostu to była jedyna droga. To znaczy nie można było być solo przedsiębiorcą. Nie było do tego technologii, a dzisiaj ta technologia jest. Więc to jest ta różnica. I z tego powodu też niektórzy patrzą na solo przedsiębiorców tak jako takich trochę niepełnych przedsiębiorców, że no w zasadzie jak tam jesteś sama, to co to z Ciebie za przedsiębiorczyni? No, okazuje się, że można. To znaczy nie jest wcale powiedziane, że właśnie rozwijanie firmy w nieskończoność jest jedyną drogą. Znam dużo osób takich, które mają w sobie ten gen przedsiębiorczości, chcą budować coś swojego, nie chcą być elementem jakiejś struktury, ale z drugiej strony kompletnie nie chcą zatrudniać i brać na siebie całej tej odpowiedzialności związanej z tym, że no gdzieś odpowiadasz za to, żeby inni ludzie mieli z czego żyć. Więc to solo przedsiębiorca to jest właśnie droga dla takich osób. 

Magda: Sama mam podobne podejście, że właśnie nie chciałabym brać takiej odpowiedzialności i w tym według mnie ważne jest też powiedzenie, że nie ma lepszej czy gorszej drogi, tylko po prostu trzeba się skonsultować z samym/samą sobą, żeby zastanowić się, co jest dla nas lepsze i żeby później nie patrzeć z góry albo z zazdrością na osobę, dla której po prostu totalnie inna droga jest tą drogą wymarzoną.

Marek: No dokładnie tak. To jest tak, że wiesz, no jeżeli Ty słuchasz jazzu a ja słucham Tayor Swift, to czy to znaczy, że któreś z nas jest lepsze albo gorsze? No nie. No po prostu mamy inne preferencje. I dokładnie tak samo jest z biznesem. Ktoś może chcieć budować koncern i super, dlatego że są takie rzeczy, które są nie do ogarnięcia dla solo przedsiębiorcy. I super, że koncerny powstają. Z drugiej strony, są takie osoby, które absolutnie nie chcą być ani częścią koncernu, ani twórcą koncernu. Chcą działać sobie same, chcą być takim solistą, wirtuozem no i dobrze, że mają już takie możliwości, jakich 20 lat temu nie było.

Magda: Cieszmy się i bądźmy wdzięczni. Skoro już rozmawiamy o tym, że żadna droga nie jest lepsza albo gorsza, to może opowiesz nam, jakie są zalety i wady tego modelu bycia solo przedsiębiorcą. Psst, dziękuję, że słuchasz tego podkastu. Jeśli podoba Ci się ten odcinek, oceń go w swojej aplikacji do słuchania podkastu. To mogą być na przykład gwiazdki dla całego podkastu na Spotify albo opinia w Apple Podcasts. Wracamy do treści odcinka.

Marek: Dobra. To zacznijmy od wad, bo czasami jest tak, że te wady z zaletami się tak naprawdę przeplatają. To znaczy coś, co dla Ciebie jest zaletą, dla innej osoby może być wadą i tak dalej. Ale takim chyba największym kosztem jest obciążenie psychiczne wynikające z tego, że wszystko jest na Twojej głowie. Odpowiadasz za tworzenie produktu, za marketing, za sprzedaż, za finanse, za obsługę klienta. I no tak jest przynajmniej na początku, bo z czasem oczywiście możesz skorzystać z pomocy wirtualnej asystentki albo zlecić komuś część pracy, ale zanim zaczniesz delegować, no to cała ta odpowiedzialność jest na Tobie. Jeżeli zlecasz, to też jest na Tobie, no bo to Ty wybierasz osobę, której zlecasz. I nawet kiedy zlecasz, to jesteś taką jednoosobową głową u steru. Nie masz z kim często przegadać swoich pomysłów. Akurat wiem, że Ty masz, no bo masz męża, z którym jakby działacie wspólnie, ale jeżeli ktoś jest w innej sytuacji i partner/partnerka robi coś zupełnie innego albo ktoś po prostu jest singlem, no to wtedy rzeczywiście może to obciążenie być duże. Wadą dla pewnych osób może być to, że gdzieś jest ten taki górny pułap finansowy, którego nie przeskoczysz. No, w polskich warunkach bardzo trudno jako solo przedsiębiorca mieć przychody powyżej miliona złotych miesięcznie… Pfu, rocznie. [śmiech] Zdarzają się przypadki, że ktoś te granice przebija, ale to są naprawdę wyjątki. Więc jeżeli ktoś ma bardzo duży apetyt finansowy, no to trzeba się liczyć z tym, że to nie jest droga dla niego, bo po prostu będzie sfrustrowany. Obciążeniem jest to, że mamy ograniczony czas. No i wiadomo, jeżeli ktoś nie jest przedsiębiorcą, też jest ograniczony, jeżeli chodzi o 24 godziny na dobę, ale biorąc pod uwagę, że działasz w pojedynkę i że masz tak naprawdę tylko kilka godzin pracy dziennie, żeby efektywnie coś zrobić, to trzeba naprawdę mądrze tym czasem gospodarować. I czasami jest taka pułapka, że kiedy ktoś pracuje z klientami 1:1 i poświęca ten czas na wykonywanie zleceń dla klientów, to brakuje mu już czasu czy energii na to, żeby zacząć tworzyć te produkty, które uniezależnią go od tej pracy. Więc to jest pewnego rodzaju obciążenie. Czy też łatwo tak się zatracić w tej pracy, że przestajemy dbać o siebie no i to oczywiście nie jest zdrowe. Obciążeniem jest takie ryzyko związane z tym, że to wszystko się opiera na Tobie. I dopóki nie zbudujesz pewnej poduszki finansowej, żeby poczuć się bezpieczniej, dopóki nie zbudujesz pewnych procedur, struktur, automatyzacji, żeby ta sprzedaż działa się również wtedy, kiedy Ty aktywnie w niej nie uczestniczysz, no to jest poważny stres związany z tym, że jeżeli coś się stanie losowego, zdrowotnego, że na pół roku się będziesz musiała wyłączyć, no to przez pół roku nie będziesz zarabiać. I to jest ciężkie. No i ostatnia sprawa jest taka, że jeżeli ktoś bardzo lubi to, co robi, bardzo… Nie wiem, jesteś copywriterką, uwielbiasz pisać teksty. No to smutna wiadomość jest taka, że jako solo przedsiębiorczyni nie możesz się ograniczyć tylko do tego, bo musisz robić trochę marketingu, trochę sprzedaży. Potrzebujesz takiej wiedzy biznesowej, która niekoniecznie jest jakaś tam bardzo głęboka, ale jest wszechstronna, żeby ogarnąć te różne tematy, które po prostu no muszą być ogarnięte. Więc to są te koszty i obciążenia takie największe z mojego punktu widzenia. Natomiast jeżeli chodzi o te zalety, plusy, korzyści, to dla mnie osobiście największą korzyścią jest niezależność. Jest to, że nie muszę się przed nikim tłumaczyć, nie mam żadnego szefa. Sam decyduję, co chcę robić, kiedy, z kim. I też częścią tej niezależności jest brak odpowiedzialności za pracowników, o której wspomnieliśmy, bo to naprawdę bardzo ciąży. To znaczy jeżeli ktoś w życiu zwalniał jakąś osobę, to wie, jak bardzo to jest trudne. No musisz tej osobie powiedzieć, że od przyszłego miesiąca nie będzie dostawała pieniędzy, które wcześniej dostawała. Zaletą jest elastyczność. To, że możesz decydować o swoich godzinach pracy i na przykład nie wiem, no dla mnie super takim komfortem było to, że kiedy moja córka miała jakiś tam występ w przedszkolu czy w szkole, no to ja mogłem w każdej chwili sobie po prostu wyjść i nie musiałem się nikomu tłumaczyć i tam kombinować, szukać zastępstw i tak dalej. Plusem są niewielkie koszty stałe, no bo jeżeli ktoś żyje rozsądnie i nie nabierze jakichś kredytów, leasingów i tak dalej, to nie ma tych kosztów związanych z pracownikami, bo pracownicy oczywiście pozwalają nam wykonać dużo więcej pracy, ale z drugiej strony kiedy przychodzi cięższy czas i kiedy gdzieś nie ma tych zleceń, to niestety nie jest tak, że my im przestajemy płacić. Tylko ciągle trzeba ten koszt ponosić i to nam każdego miesiąca podnosi tę podłogę, od której się odbijamy, żeby osiągnąć zysk. Więc to jest duży plus, że jako solo przedsiębiorcy tych kosztów nie mamy. Plusem jest to, że możesz podejmować sama decyzje. Bardzo szybko, w każdym momencie i też te decyzje nie są obciążone tym, że odpowiadasz za innych ludzi. Odpowiadasz za siebie. I myślę, że taką zaletą też, może nie dla każdego jakąś bardzo, bardzo widoczną i istotną, ale realną zaletą jest to, że bycie solo przedsiębiorcą bardzo rozwija człowieka, dlatego że chcąc opanować te różne umiejętności biznesowe, to dotykasz takich tematów jak psychologia, jak finanse, jak marketing. I dzięki temu zdobywasz pewne umiejętności i kompetencje, które przydają się w bardzo wielu obszarach życia, kompletnie niezwiązanych z działalnością, którą prowadzisz. Więc to jest myślę taka wisienka na torcie.

Magda: Więc w sumie do takich cech solo przedsiębiorcy można by dodać taką ciekawość świata, że trzeba po prostu mieć w sobie to zacięcie, żeby się uczyć i żeby po prostu traktować takie wyzwania, że muszę ogarnąć ten, ten i ten obszar nie jako dopust Boży, tylko bardziej jako po prostu fajne wyzwanie i żeby to wzbudzało… Może nie zawsze to wzbudzi ekscytację, ale po prostu żeby, że trzeba zrozumieć, że po prostu bez tego nie będę mogła pójść dalej albo będzie mi bardzo trudno.

Marek: Tak. Jeżeli ktoś ma takie bardzo tunelowe myślenie, jest bardzo skupiony na swojej zawodowej działalności, to będzie mu trudno, bo tutaj rzeczywiście trzeba patrzeć trochę szerzej, trzeba łączyć kropki i trzeba chcieć się tych nowych rzeczy uczyć, no przynajmniej w jakimś takim, na jakimś takim poziomie, który wystarczy nam do normalnego funkcjonowania. No bo tak jak mówię, tutaj nie trzeba od razu robić MBA i nie wiadomo jak zgłębiać tego biznesu, ale jednak podstawy, zwłaszcza jeżeli chodzi o marketing, trzeba poznać. 

Magda: Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że taką ciekawość też można rozwijać, można próbować rozwijać i polecam w tym zakresie książkę „Nowa psychologia sukcesu”. Brzmi strasznie rakowo, ale jest tam przedstawione bardzo fajne podejście, jak rozwijać w sobie taką postawę, że „nie wiem, ale się dowiem”, „nie wiem, ale się nauczę”, zamiast po prostu skupiać się tylko na tym, czego jeszcze nie wiemy i ojojania takiego przeszkód, które życie nam stawia i po prostu przyjmowania takiej biernej postawy. 

Marek: Tak, tak. Też znam tę książkę i rzeczywiście, ona bardzo w tym pomaga. Myślę, że w ogóle solo przedsiębiorcy to są tacy ludzie, którzy podążają za swoją ciekawością. No bo jeżeli decydujesz się na prowadzenie działalności w jakiejś dziedzinie, to raczej nie jest to dziedzina, której nie lubisz. Może być tak, znam takie przypadki, że ludzie wybierają jakąś karierę zawodową, wykonują jakąś pracę, która daje im dobrze zarobić i która bardzo ich nie boli. I w takiej sytuacji uznają: ok, idę do tej pracy, nie męczy mnie to, daje mi fajne pieniądze, robię swoje, wychodzę i wtedy zaczynam żyć. W przypadku solo przedsiębiorcy to się raczej nie zdarza. Raczej ludzie wybierają taki kierunek, który rzeczywiście ich interesuje i to dobrze, no bo to tylko świadczy o tym, że mają tę cechę ciekawości w sobie i będzie im łatwiej wchodzić w różne takie obszary, w które niekoniecznie planowali wejść, a które będą im po drodze potrzebne.

Magda: Kiedy opowiadałeś o szansach i zagrożeniach, wadach i plusach, to wspomniałeś, że solo przedsiębiorcy muszą opanować wiele obszarów, żeby ich firma po prostu się kręciła i przynosiła dochód. Na jakich działaniach powinni skupić się solo przedsiębiorcy, którzy dopiero zaczynają zarabiać na wiedzy?

Marek: Czy mówimy bardziej o sytuacji takiej, że dopiero wchodzą na rynek i zaczynają działalność, czy już działają, mają klientów i wypuszczają pierwsze produkty?

Magda: Zacznijmy od takiej sytuacji, w której dopiero chcą zacząć być solo przedsiębiorcami, na przykład już korzystają ze swojej wiedzy w jakiejś tam firmie, na etacie na przykład albo świadczą usługi u kogoś i po prostu postanowili, że chcieliby jednak działać na własny rachunek. Jakich rzeczy muszą się nauczyć, żeby po prostu to działanie na własny rachunek zadziałało?

Marek: Dobra. To mamy tutaj tak naprawdę dwie możliwe sytuacje. Jedna jest taka, że pracujesz na tym etacie, masz jakieś umiejętności i na spokojnie tworzysz sobie coś swojego. W takiej sytuacji z mojego doświadczenia, najlepszym rozwiązaniem jest budowanie społeczności, która będzie grupą Twoich potencjalnych klientów. Więc wybierasz sobie jakiś temat, którym się zajmujesz. Już prawdopodobnie masz wybrany, skoro zarabiasz w ten sposób na etacie. I zastanawiasz się, kogo Ty tak naprawdę chcesz przyciągać, bo to mogą być podobne osoby czy takie same osoby, które obsługujesz pracując w firmie, ale może być tak, że z grona klientów Twojej firmy, najbardziej interesuje Cię jakaś podgrupa, jakiś konkretny profil klienta, więc to warto sobie określić. No i wchodzimy, szukamy takich ludzi i wchodzimy do tej społeczności, staramy się tych ludzi lepiej poznać, żeby oni poznali nas. Tworzymy treści, które tych ludzi mogą zainteresować, promujemy te treści i w ten sposób, najczęściej budując listę mailingową, budujemy sobie bazę pod takie łagodne przejście z tego etatu do własnej działalności, bo budujemy bazę potencjalnych klientów. Ale może być też inna sytuacja. Może być tak, że startujemy i w zasadzie od razu musimy zacząć zarabiać, bo na przykład poprzednia firma się z nami pożegnała albo my już tam nie możemy wytrzymać. I wtedy trzeba zadziałać trochę inaczej. Wtedy budowanie społeczności, ono zawsze się przydaje i zawsze ma sens, ale niekoniecznie jest priorytetem, bo priorytetem jest to, żeby przeżyć [śmiech] i żeby cokolwiek sprzedać. Więc w takiej sytuacji zacząłbym od tego, żeby jak najszybciej zbadać rynek i dowiedzieć się tego, jak możemy wypełnić jakąś lukę na tym rynku. Czyli jeżeli na danym rynku jest iluś tam dostawców, którzy oferują swoje usługi, to co ja mogę zrobić inaczej, szybciej, wygodniej, skuteczniej niż ci obecni dostawcy, żeby lepiej zaspokoić potrzebę określonej grupy klientów? I znowu to nie muszą być wszyscy klienci, to może być jakaś określona grupa. Czasami najprostszym sposobem jest to, żeby po prostu zawęzić tę grupę. Dlatego, że jeżeli mamy szeroką ofertę, jeżeli… No weźmy przykład copywritera, bo to jest fajny przykład. Jeżeli jestem copywriterem i napiszę Ci każdy tekst, jakiego potrzebujesz, to jest bardzo wielu copywriterów, w zasadzie każdy copywriter jest moją konkurencją. Więc trudno wchodząc na taki rynek, jako solo przedsiębiorca, nie mając doświadczenia pod własnym nazwiskiem, trudno się przebić tak od razu. Ale jeżeli skoncentruję się na jakiejś podgrupie klientów czy na jakiejś konkretnej usłudze, czyli jestem specjalistą od pisania tekstów na landing page albo jestem specjalistą, który pomaga fizjoterapeutom, dlatego że świetnie poznałem tę branżę i znam ten rynek, wiem czego oni potrzebują, wiem jacy tam są klienci i tak dalej, to wtedy dużo łatwiej mi się wyróżnić, bo nie konkuruję ze wszystkimi copywriterami. Konkuruję z copywriterami, którzy piszą teksty na landing albo z tymi, którzy specjalizują się w fizjoterapii. Tak, że to może być najprostsza droga, żeby szybko zdobyć klientów. No i kiedy już mam to sprecyzowane, tę moją ofertę, z którą chce wyjść do rynku, no to idę tam, gdzie są ci ludzie, którzy mogą być zainteresowani i staram się ich zainteresować. 

Magda: Okej. Załóżmy teraz drugi scenariusz. Bierzemy teraz pod uwagę osoby, które już ogarnęły podstawy i teraz chciałyby się bardziej wyskalować. W jaki sposób mogą to zrobić?

Marek: To jest tak, że jeżeli mam ogarnięte podstawy, to oznacza, że znam się na tym, co robię i robię to dobrze i że mam już jakichś klientów, którzy skosztowali tego, jak ja to robię. Oni są zadowoleni z poziomu tych moich usług i mam takie poczucie, że jestem w stanie zaspokoić konkretne potrzeby tych klientów. Więc to, czego mi potrzeba, to pewna rozpoznawalność na rynku. To jest dotarcie do grona osób szerszego niż ci moi klienci, którzy już mnie znają. No i tutaj oczywiście, ci moi dotychczasowi klienci mogą w tym trochę pomóc, bo jest szansa, że oni mnie komuś polecą i tak dalej, ale zanim to zacznie działać, no to trzeba by było jakoś sobie poradzić. I mało tego, chcąc skalować, tak jak mówisz, to ja nie tylko potrzebuję więcej klientów, tylko potrzebuję tworzyć takie zasoby, które będą działać również wtedy, kiedy ja nie pracuję, no bo to jest prawdziwe skalowanie, bo skalowanie się poprzez branie zleceń dodatkowych klientów dosyć szybko się kończy, bo kończy nam się doba no i niestety, też jakby stawki jesteśmy w stanie podnosić tylko do pewnej granicy. Więc kiedy już mamy wypełnioną listę klientów, to jest pewien taki paradoks, bo kiedy masz dużo klientów, to nie masz czasu. A potrzebujesz tego czasu, żeby mieć jeszcze więcej klientów, to znaczy, żeby stworzyć produkty, które będzie można zaoferować klientom takim, z którymi nie pracujesz już 1:1, tylko no kupują oni Twoje kursy, e-booki, czy szablony czy jeszcze coś innego. Więc co trzeba zrobić? Trzeba się przede wszystkim dobrze zorganizować. I tutaj są cztery takie elementy, które pomagają w tym skalowaniu, które pomagają przejść ten trudny etap od momentu „mam tylu klientów, że się nie wyrabiam” do momentu „mam dużo więcej klientów i więcej czasu równocześnie”. Więc jak się zorganizować? Pierwsza sprawa to jest eliminowanie rzeczy, które nie są niezbędne. Problem z byciem solo przedsiębiorcą jest taki, że mamy niesamowicie dużo możliwości i każdego dnia pojawiają się kolejne. Tu jakaś platforma społecznościowa kolejna. Tutaj ktoś coś zrobił, co nam się spodobało i też byśmy chcieli. Tutaj klient o coś pyta. Tu jakaś propozycja współpracy. Więc niesamowicie łatwo jest się rozproszyć, a sztuka polega na tym, żeby nauczyć się odsiewać te rzeczy, które nie posuwają nas do przodu biznesowo. Więc pierwsza rzecz to jest eliminowanie tych rzeczy, które albo nie mają żadnego wpływu na nasz biznes, albo mają wpływ minimalny. Druga rzecz, kiedy już zostawimy sobie to, co jest naprawdę niezbędne, to jest upraszczanie tych rzeczy. Są takie osoby, wiemy doskonale, bo sam tak mam, które potrafią bardzo mocno skomplikować rzeczy, które mogłyby być proste. I sobie tam nawymyślam, że tu będę robił jakieś automatyzacje, gdzie coś z czymś połączę, a tu jakiś program będzie do czegoś. I robi się z tego jakaś taka konstrukcja, którą później się straszliwie trudno obsługuje. Jak człowiek tam zagląda raz na jakiś czas, to nawet nie pamięta, co tam z czym spiąć, żeby to działało. Więc upraszczanie, to jest kolejna rzecz po eliminowaniu, która pomaga nam rzeczywiście dostosować się do tego zapotrzebowania coraz większej liczby klientów. I tutaj takim dobrym przykładem z mojego własnego doświadczenia jest to, że mam kursy online. Robię sobie swoją platformę kursową. I kiedy wpadnie mi do głowy jakaś funkcjonalność, żeby jakoś uatrakcyjnić te kursy, żeby tam było coś takiego mojego. No to mówię programiście: słuchaj, a czy możemy zrobić coś takiego? No możemy. No ogólnie programista, jak jest dobry, to ogarnie różne tematy. Problem polega na tym, że właśnie każdy taki gadżet później zabiera czas i wymaga utrzymania, więc staje się to skomplikowane. Więc takie podejście, które mnie bardzo pomogło, jest następujące. Kiedy korzystasz z jakiejś platformy i ta platforma nie ma jakiejś funkcji, która jest Ci potrzebna, to nie staraj się, żeby oni dodali tę funkcję. Po prostu zmień swój plan tak, żeby wykorzystać te funkcje, które masz do dyspozycji. Będzie Ci dużo, dużo łatwiej. Więc to jeżeli chodzi o upraszczanie. Trzecia rzeczy to jest automatyzacja. I tutaj pojawia się coraz więcej bardzo fajnych rozwiązań. Pojawiają się jakiejś platformy typu Make, Zapier i różne inne, które spinają nam różne programy ze sobą, więc nie musimy wielu rzeczy robić ręcznie. Robi to za nas technologia. Jest z tym oczywiście związane pewne ryzyko, no bo jak taka automatyzacja się posypie, to sypie się automatycznie i to jest problem. Ale jeżeli dobrze to ustawimy i to działa, no to przez dłuższy czas, przez miesiące możemy do tego nie zaglądać i dzieje się wiele rzeczy samo. Więc to jest super wygodne. Ostatnia sprawa, kiedy już wyeliminujemy, uprościmy, zautomatyzujemy, to jest delegowanie. Dlaczego ostatnia? Dlatego, że to jest najtrudniejsze. No, bo to wymaga kontaktu, znalezienia przede wszystkim odpowiedniej osoby, kontaktu z tą osobą, przekazania jej, jak to ma być zrobione, też czasami zweryfikowania, czy to rzeczywiście zostało zrobione tak jak chcieliśmy. Więc delegowanie jest dość skomplikowane, ale też pozwala nam zrobić naprawdę cuda, no bo możemy sobie znaleźć jako podwykonawcę, specjalistkę albo specjalistę i takie osoby potrafią ogarnąć rzeczy, których my kompletnie nie potrafimy. Więc to jest super cenna pomoc i to pomaga nam skalować ten nasz biznes no w taki sposób, w jaki właśnie 20 lat temu się nie dało, a dzisiaj, będąc solo przedsiębiorcą już można. 

Magda: Ze swojej perspektywy do tych czterech rzeczy jeszcze dodałabym procedury, bo zauważyłam, że po prostu kiedy zaczęliśmy spisywać co, jak i kiedy ma być zrobione, to uwalnia bardzo dużo mocy przerobowych w mózgu, że po prostu nie siedzisz i nie zastanawiasz się „dobra, co mam teraz zrobić” albo zapominasz o jakimś kroku i przez to tracisz czas, a czasem nawet pieniądze. I też fajnie jest spisywać, jak jakieś rzeczy nam działają, na przykład my skalujemy swój biznes w taki sposób, że sprzedajemy produkty edukacyjne. Więc po prostu nasze przychody nie są uzależnione od czasu włożonego w wygenerowanie tych przychodów, tak jak w przypadku usług może być. Kiedy tworzymy kolejne kampanie sprzedażowe dla produktów, to po prostu robimy je na podstawie szablonu projektu. W Asanie mamy rozpisane wszystkie zadania, które muszą się zadziać i po prostu zrobiliśmy do tego szablony i z każdym, z każdą nową kampanią sprzedażową kopiujemy te szablony, trochę je ulepszamy i po prostu już nie zastanawiamy się od zera, w jaki sposób ma ta sprzedaż polegać i też nie zdajemy się na zawodną pamięć.

Marek: Tak, to jest super ważne i ja o tym rzeczywiście nie wspomniałem, a to jest taka podstawa, na której bazują w zasadzie wszystkie te punkty, które wymieniłem. No bo eliminowanie – okej, no to to możesz zrobić bez procedur, ale jeżeli chcesz coś uprościć, to najłatwiej to zrobić wtedy, kiedy masz procedurę, przechodzisz te kolejne kroki i wtedy widząc to napisane gdzieś tam na ekranie, łatwiej Ci jest wyłapać te elementy, które są bez sensu, które powinny być w innej kolejności, które można przeskoczyć, które można połączyć i tak dalej. Jeżeli chodzi o automatyzowanie, no to tutaj tworząc automatyzację budujesz procedurę, więc to jest w zasadzie tożsame, tyle że po prostu nie piszesz jej dla siebie w punktach, tylko ustawiasz ją w odpowiednim programie, przesuwając tam odpowiednie klocki. Gdy mówimy o delegowaniu, to znowu – to nie jest… To znaczy chciałem powiedzieć, że nie jest sztuką wydelegowanie komuś zadania na takiej zasadzie „weź to zrób”. To znaczy, to nie jest sztuką, ale sztuką jest, żeby to zostało zrobione tak, jak chcesz. Więc jeżeli chcesz, żeby to zostało zrobione tak, jak Ty masz w głowie, no to trzeba to, co masz w głowie, przekazać innej osobie w jakiś czytelny sposób. I tutaj procedury są absolutnie najlepszym sposobem. Takim przykładem znowu, z mojej firmy, który wykorzystuję regularnie, to jest procedura zamykania miesiąca. Kiedy ja… Dawniej miałem tak, że zawsze wysyłałem tam te faktury do księgowej i ona później mówiła, że czegoś tam brakuje, ja musiałem szukać, gdzie tam, jak tam. I już od ładnych paru lat mam taką procedurę, że idę krok po kroku, sprawdzam od razu wszystkie dokumenty, czy są, wysyłam. I nawet jeżeli księgowa czegoś tam nie doczyta, nie dostanie i tak dalej, czegoś jej brakuje, to ja wiem, mam miejsce, gdzie mogę to łatwo sprawdzić i jej wysłać. Czy na przykład ktoś potrzebuje fakturę na firmę zagraniczną, co też jest skomplikowanym procesem [śmiech]. To trzeba sprawdzić, czy on tam jest w bazie VAT-owców unijnej, czy go nie ma i tak dalej, czy faktura na firmę, czy nie na firmę. No i znów, ponieważ robi się to od czasu do czasu, to bardzo łatwo by było… Samo sprawdzenie to jeszcze nie problem, no ale trzeba w systemie tam te faktury odpowiednio wbić i tak dalej. Więc dużo łatwiej się robi takie rzeczy, które nie są codziennością, nie mają szansy wejść Ci w nawyk, kiedy właśnie masz spisaną procedurę i to zgadzam się, to jest no podstawa jakiegokolwiek skalowania.

Magda: A w jaki sposób wyłapujesz rzeczy to automatyzacji? Oprócz tego, że na przykład możesz przejść przez procedurę i zobaczyć: „Hej, w sumie to ja nie muszę tego robić na własną rękę”.

Marek: To jest tak, że jeżeli widzę że jest jakaś czynność, którą powtarzam i robię ją jeden, drugi, piąty raz, to zastanawiam się, czy ja to muszę powtarzać, czy da się to zrobić jakoś inaczej. I takim bardzo fajnym, prostym narzędziem, które też mi ułatwia życie, jest aplikacja u mnie to się nazywa „Type Desk”, niektórzy używają… Jak się nazywa to drugie? „Text Expander”. Aplikacja, która po wpisaniu kilku znaków, wkleja Ci cały jakiś tam gotowy tekst. I to jest taki dla osób, które kompletnie wcześniej nie miały do czynienia z automatyzacjami, to jest super pierwszy krok do nauczenia się wyłapywania właśnie takich okazji do automatyzacji. No bo taki program, który zastępuje Ci jedno słowo czy kilka znaków dłuższym tekstem, to jest nic innego jak automatyzacja. I kiedy budujesz właśnie tego typu proste automatyzacje, uczysz się wyłapywać momenty, w których Twoja praca staje się powtarzalna. To bardzo pomaga. Tak, że no dla mnie to jest taka wskazówka. Kiedy coś powtarzam, to znaczy, że powinienem to zautomatyzować. I druga wskazówka, bo czasami mogę nie pamiętać nawet, że coś robiłem, ale kiedy coś robię i się męczę, i coś muszę sprawdzać i tak dalej, to też od razu jest taka pokusa – dobra, to muszę sobie to zapisać, żeby następnym razem już było mi łatwiej.

Magda: Bardzo mi się podobają te wskazówki. A jakie błędy najczęściej widzisz u solo przedsiębiorców, kiedy po prostu chcą sprawiać, żeby ich biznes rósł, kwitł, a mimo tych wszystkich wysiłków, coś sprawia, że jednak to nie pyka? 

Marek: Myślę, że najczęstsze co widzę, to są takie przekonania, które nas frustrują albo gdzieś sprowadzają na złe tory, no bo jedna sprawa, związana z tym wzrostem, o którym mówisz, jest taka, że kiedy widzę, jak inne firmy rosną, a ja nie rosnę tak jak one, to dochodzę do wniosku że coś jest za mną nie tak. Tutaj wracamy do początku, czyli zadanie czy cel solo przedsiębiorcy jest inny niż przedsiębiorcy, który buduje normalną firmę. Ja bym to porównał do takiej sytuacji, kiedy przedsiębiorca jest deweloperem i buduje kolejne bloki i jak skończy jedno osiedle, to buduje kolejne osiedle, a potem jeszcze kolejne. A ty, jako przedsiębiorca, budujesz dla siebie dom. I tyle, i to jest Twój jeden dom. Urządzasz go tak, żeby Ci było wygodnie i tak dalej i nie budujesz drugiego, piątego, siódmego domu, bo po to Ci one? Jakby Tobie wystarczy jeden dom, więc to jest pierwsza sprawa. Druga sprawa, związana też z tym wzrostem, to jest takie przekonanie, że jak ja będę więcej pracował, to będę więcej zarabiał. Nie. To znaczy w przypadku firm, które skalują się pracownikami, no to rzeczywiście – im więcej pracowników… Upraszczam, no ale powiedzmy: im więcej pracowników, tym większe przychody. W przypadku solo przedsiębiorców nie jest tak, że jak pracujesz dwa razy więcej, to masz dwa razy więcej pieniędzy, dlatego że no jest udowodnione w wielu różnych badaniach, że nasza wydajność z czasem spada. Jesteśmy w stanie wydajnie pracować przez tam kilka, maksymalnie 6 godzin dziennie. Kiedy pracujemy dłużej, może być tak, że dzisiaj pociśniesz i będziesz 12 godzin siedzieć przed komputerem, masz deadline, skończysz coś, wypchniesz i OK, możesz pracować dzisiaj 12 godzin czy 10, ale jutro prawdopodobnie będziesz wypompowana w związku z tym i nie popracujesz nic, albo jak nawet coś tam kiwniesz palcem, to efekty tego będą takie sobie. Robiono w Wielkiej Brytanii w 2022 roku, taki eksperyment, gdzie tam na 60 paru, jeżeli pamiętam, firm… W 60 paru firmach i organizacjach wprowadzono 4-dniowy tydzień pracy. I okazało się, że w ogóle nie wpłynęło to na wydajność tych firm. Więc okazuje się, że jeżeli coś zajmuje Ci 5 dni, to jak masz 4 dni to zrobisz dokładnie to samo. Tak, że nie chodzi o to, żeby robić więcej. Chodzi o to, żeby znów, wyłuskać te rzeczy, które mają wpływ na Twoje wyniki i na nich się skupić. Więc to jest… Błędem jest to zasuwanie nadmierne kiedy to nie przynosi efektów. Dalej, jest takie… To mnie też rozbawia czasami. Jest taki lęk, że jeżeli nie ma Cię i zresztą to jest powszechne przekonanie, że masz być tam, gdzie Twoi klienci. Super. Problem polega na tym, że Twoi klienci są wszędzie. Naprawdę. Twoi klienci są na Instagramie, na Facebooku, na LinkedInie, na Pintereście, na X czy Twitterze. Oni są wszędzie, a Ty nie możesz być wszędzie, bo po prostu fizycznie nie dasz rady. Więc kiedy instalujesz sobie, robisz stronę internetową i instalujesz dowolny szablon WordPressa, to on zwykle tam ma te ikonki mediów społecznościowych i tam są wszystkie te ikonki. Tam z pięć ich jest na pewno. I ludzie mają takie poczucie, że tam trzeba w takim razie coś podczepić. No skoro ktoś mądry taki szablon zrobił, to trzeba tam pozakładać te konta. No nie. Trzeba usunąć cztery z tych pięciu ikonek i zostawić sobie jedną, bo inaczej po prostu zajedziesz się i będziesz generować takie pozorne działania w wielu różnych miejscach. A lepiej znowu – robić konkretnie, a w jednym miejscu. Przekonanie, że dobry produkt sam się wypromuje i że w ogóle marketing to jest takie, coś takiego obślizgłego i nieprzyjemnego. Ja wiem, że ludzie mają różne doświadczenia. Wiem, że jeżeli ktoś nie lubi marketingu, to może być mu trudno się przekonać do takiej autopromocji. Z mojego punktu widzenia, marketing to jest akt pomocy Twojemu klientowi. Dlatego, że Tobie może się wydawać, że jak robisz dobry produkt czy usługę, no to klienci Cię znajdą. No nie. Klienci mają bardzo trudne zadanie w tym, żeby dotrzeć do dobrych firm i usług. Nie bez powodu różnego rodzaju rankingi, zestawienia, oceny są tak popularnym wskaźnikiem, z którego ludzie korzystają, pewnego rodzaju skrótem, bo dla klienta, który nie zna Twojej branży, zidentyfikowanie kogoś, kto tam jest dobry, to jest niemożliwe zadanie. To jest straszliwie trudne. I teraz, jeżeli robisz dobrą robotę i nie mówisz o tym światu, to robisz swoim klientom krzywdę, bo oni mogliby skorzystać z Twoich usług, mogliby osiągnąć dzięki Tobie coś, na czym im zależy, a Ty im to utrudniasz. Więc no, i później trafiają na jakąś nieudakę po prostu i cierpią, wydają pieniądze, narzekają i się wkurzają. Więc promowanie swoich dobrych usług to jest pomoc klientom. No i o, to jest też piękne, że muszę się dopasować do klienta. Klient nasz pan. Więc jeżeli klient chce coś tam, to trzeba mu pójść na rękę. Niekoniecznie. To znaczy można mu pójść na rękę, ale wcale nie trzeba, bo takie reagowanie tak na każde pytanie, propozycję klienta czy sugestię, to jest prosta droga do frustracji, bo w tym momencie nie ma szans, żeby sprostać wszystkim takim potrzebom. Im więcej masz doświadczenia, klientów, im lepiej pracujesz, tym więcej będzie osób zainteresowanych Twoimi usługami i te osoby będą mieć do Ciebie różne pytania i tak dalej, i tak dalej. I te osoby, każda przychodzi z jakimś swoim przekonaniem o tym, jak Wasza współpraca powinna wyglądać. Nie jesteś w stanie odgadnąć, jakie przekonania mają te osoby. Więc to, co jest błędem popełnianym przez solo przedsiębiorców bardzo często, to jest nieokreślenie pewnych zasad współpracy. To nie jest powiedzenie „U mnie wygląda to tak, że robimy to, potem to, potem to i poświęcamy na to tyle i tyle czasu, komunikacja przebiega w taki i taki sposób”. To są proste rzeczy. I to nie jest tak, że jak powiesz to klientowi, to on się obrazi w ogóle i tutaj strzeli focha i sobie pójdzie, tylko on będzie Ci wdzięczny. Dobry Klient będzie Ci wdzięczny bo dobrzy klienci lubią jasne zasady. Oni też lubią mieć poczucie, co tak naprawdę kupują, w jakiej formie przekazywać Ci informacje, żeby to było najbardziej użyteczne i żebyś Ty im odpowiedziała. I nie ma sensu dawać im poczucia, że jest inaczej, bo to szkodzi tak naprawdę i Tobie, i im.

Magda: W sumie przypomniała mi się sytuacja z początków, kiedy zaczynałam sprzedawać własne produkty edukacyjne, to bardzo się przejmowałam, co mi napiszą klienci w mailach. Na przykład pytali o funkcję, której, albo jakiś element, którego nasze szkolenie nie miało. I ja już sobie myślę, notowałam w głowie: dobra, to trzeba to i to wdrożyć. Ale bardzo często okazywało się potem, że to po prostu było takie dodatkowe pytanie, że to byłoby takie nice to have a nie, że po prostu albo mi dasz funkcję X albo po prostu spadówa, nie będę z Tobą współpracować.

Marek: No dokładnie. Ja ostatnio miałem pytanie od człowieka, który napisał do mnie w związku z kursem podkastowym i zapytał czy jak kupi ten kurs, to mu pomoże w tworzeniu kursów online. Ja mówię: nie. To znaczy, no oczywiście, jak się nauczysz robić podkasty, to same umiejętności związane z tworzeniem treści pomogą Ci w przygotowaniu treści do kursu online, ale to nie jest tak, że kupisz sobie kurs o robieniu podkastów i wypuścisz swój kurs na podstawie tego jednego kursu. I odesłałem go do Ciebie, do Twojego kursu, bo powiedziałem: no jakby poszukaj takiego kursu, który trafia w tę potrzebę, którą Ty masz. Masz potrzebę robienia kursów, idź do Magdy i naucz się robić kursy.

Magda: Dziękuję za polecenie. Ja Ciebie też polecałam, bo w sumie też nie warto się bać polecania. Tutaj robię pazurki w powietrzu – konkurencji, bo po prostu też możemy doradzić na siłę komuś, żeby kupił nasz produkt, skorzystał z naszej usługi. Możemy wcisnąć „tak, tak, spełnimy Twoje potrzeby”, ale to doprowadzi nas do tego, że będziemy mieć najpewniej niezadowolonego klienta. A może się okazać, że na późniejszym etapie nasze drogi znowu się zejdą i po prostu będziemy mogli zaoferować tej osobie coś, co naprawdę będzie dla niej potrzebne. A mówiąc jej: słuchaj, mój produkt, moja usługa nie jest dla Ciebie, też pomagamy sobie w taki sposób, że zdobywamy, że tak powiem, punkty szacunku. Miałam kilka takich sytuacji, ze mówiłam wprost: wiesz co, w Twojej sytuacji lepszy będzie ten produkt, na przykład kurs Marka Jankowskiego o tworzeniu podkastów i linkowałam do tej rzeczy. I dostawałam wiadomości: wow, dzięki za szczerość.

Marek: No tak, bo jakby jaki jest sens we wciskaniu klientowi czegoś, co Ty wiesz, że nie jest dla niego optymalnym rozwiązaniem? Tak jak mówisz, z jednej strony to będzie prawdopodobnie niezadowolony klient. Po drugie, jak wiemy z różnego rodzaju znowu badań – niezadowolony klient podzieli się swoim negatywnym doświadczeniem z 10 innymi. Więc jeszcze Ci popsuje rynek i będzie miał do Ciebie pretensje, że Ty mu źle doradziłaś.

Magda: No i będzie miał rację. 

Marek: No i będzie miał rację, tak. [śmiech] Więc to kompletnie nie ma sensu. Dużo bardziej opłaca się doradzić mu dobrze i wtedy, czasami ludzie też mają takie „wow”, że w ogóle Ty nie próbujesz mu tego wcisnąć na siłę i też dzięki temu, mam nadzieję, powoli gdzieś w różnych osobach zmienia się to podejście do marketingu i do tego, że jeżeli zapytasz kogoś… Ja wiem, że to nie zawsze tak działa, no ale na szczęście chyba działa coraz częściej, że jeżeli zapytasz jakiegoś sprzedawcę, czy poleca własny produkt, to może się okazać, że w Twojej konkretnej sytuacji wcale nie poleci Ci swojego produktu, tylko cudzy.

Magda: No i bardzo dobrze. Fajnie, że wróciłeś do tego marketingu, bo przypomniała mi się jeszcze taka analogia, że tak powiem, jeśli chodzi o promowanie. Bo jest też tak, że klienci mogą nie rozumieć, że nasz produkt, że zajęcie się danym obszarem pomoże w rozwiązaniu jakiegoś problemu. I tutaj ostatnio dbam sobie o plecy, bo zaczęły mnie boleć od pracy siędzacej. I okazuje się, że żeby wzmocnić plecy, to trzeba między innymi ćwiczyć poślad. Poślad już nie jest częścią pleców, ale żeby po prostu moje ciało było silne i kręgosłup był dobrze wsparty, to trzeba się zająć czymś, co pozornie nie jest związane z tą rzeczą. I też bardzo często jest tak, że nasi klienci, nasi odbiorcy, patrzą w jakimś niewłaściwym kierunku, chcąc rozwiązać problem.

Marek: To prawda. Tak, to wynika z tego, że większość klientów w każdej branży to są ludzie początkujący. Tak jak mówiłem, klientowi bardzo trudno zidentyfikować dobre usługi, dobrych wykonawców, bo on nie ma wiedzy, żeby porównać. Więc w związku z tym, też czasami rzeczywiście, szuka rozwiązania w zupełnie innym miejscu, niż powinien. Albo szuka no tak intuicyjnie dobrze, ale my wiemy, że to rozwiązanie czai się w innym miejscu. Więc tak, tak, tutaj myślę, że taka, czasami się mówi „sprzedaż relacyjna, ekspercka”, właśnie bardziej doradztwo niż sprzedaż, to jest najlepsza droga dla solo przedsiębiorców przede wszystkim.

Magda: Marek, dziękuję za rozmowę. Fantastycznie mi się z Tobą gadało na tematy biznesowe i niesamowicie mi się podobała Twoja metafora deweloper budujący całe osiedla versus osoba budująca własny dom.

Marek: Dziękuję bardzo. Dziękuję za zaproszenie. Cała przyjemność po mojej stronie.

Magda: Dziękuję za Twoją uwagę w tym odcinku. Poruszyliśmy z Markiem temat delegowania zadań i procedur. I tak się składa, że na ten temat też nagrałam rozmowę z Roksaną Baran, która jest wirtualną asystentkę oraz też sama prowadzi rekrutację osób, którym zadania mają być oddelegowane. Podlinkuję do niego w opisie. A teraz dziękuję za Twoją uwagę i słyszymy się wkrótce. 

Sprawdź również

Copywriting: co musisz wiedzieć, by sprzedawać słowem?
Podcast

Copywriting: co musisz wiedzieć, by sprzedawać słowem?

Wolisz słuchać? Tutaj player: Transkrypcja Nadchodzi burza! Dziś pogadamy o pisaniu sprzedażowym czyli o copywritingu. Poza robieniem podcastów i kolaży to mój trzeci obszar działania i zainteresowań. Jeśli kręci Cię pisanie, ale nie wiesz, czy masz umiejętności i to coś, by Twoje teksty generowały zaangażowanie i ostatecznie sprzedawały, to jesteś na właściwej imprezie! Jeśli jesteś […]

Czytaj więcej
Jak ustawiać reklamy META ADS, żeby NIE TRACIĆ pieniędzy? | Joanka Stefaniak
Podcast

Jak ustawiać reklamy META ADS, żeby NIE TRACIĆ pieniędzy? | Joanka Stefaniak

Możesz pozyskać zapisy na newsletter, odsłony wpisu-petardy lub nawet zakupy z pomocą reklam na Meta lub na Insta. W tym odcinku dowiesz się, jak je ustawić, żeby reklamy pomagały Twojemu biznesowi, a nie rozpływały się w powietrzu!

Nasza gościni, Joanka Stefaniak, ekspertka social media i performance, podzieli się wiedzą i doświadczeniem zdobytym przy pracy z topowymi markami.

Czytaj więcej
Jak nie zmuszać się do treningów? Rozmowa z Asią Jaworską (Myśl w ruchu)
Podcast

Jak nie zmuszać się do treningów? Rozmowa z Asią Jaworską (Myśl w ruchu)

Transkrypcja podcastu: Magda: Dobrze, że jesteś. Właśnie zaczynamy. Odpuśćmy sobie gadkę – szmatkę i przejdźmy do grubych tematów. Jakie masz wspomnienia z WF-em? Moje są nieciekawe. Nie byłam jakoś super wysportowana, wyrozciągana ani nie ogarniałam sportów zespołowych. Przez to ruch długo kojarzył mi się z udręką, wstydem i złem koniecznym. To jest tragedia, bo aktywność […]

Czytaj więcej
PODSUMOWANIE ROKU 2023 – biznes i życie prywatne
Podcast

PODSUMOWANIE ROKU 2023 – biznes i życie prywatne

Rok 2023 zmierza ku końcowi, więc postanowiłam, że zrobię podsumowanie, co zadziało się w naszej firmie – Burzy w mózgu oraz w życiu prywatnym. Chcę żeby to podsumowanie było takim szwedzkim stołem, z którego możesz zabrać sobie inspirację albo pomysł na działanie.

Czytaj więcej
Jak rozwinąć kreatywność na zawołanie? Wywiad z Andrzejem Tucholskim
Podcast

Jak rozwinąć kreatywność na zawołanie? Wywiad z Andrzejem Tucholskim

Lubię poznawać kreatywność na wskroś, również w aspektach psychologii produktywności. Jednak w tych tematach mogę się tylko ślizgać po ogólnikach, bo zdecydowanie nie jestem ekspertem. Można wręcz powiedzieć, że się nie znam. W tym momencie postąpię wbrew mojej polskiej naturze i w związku z tym się nie wypowiem. Za to wypowie się mój fantastyczny gość. […]

Czytaj więcej
Jak REKRUTOWAĆ i DELEGOWAĆ zadania wirtualnej asystentce? | Roksana Baran
Podcast

Jak REKRUTOWAĆ i DELEGOWAĆ zadania wirtualnej asystentce? | Roksana Baran

Kiedy chcesz zarabiać na wiedzy, to aspekt dzielenia się wiedzą, musi spoczywać na Twoich barkach, ale pozostałe zadania niekoniecznie musisz wykonywać na własną rękę. Część zadań możesz oddelegować wirtualnej asystentce/owi. W jaki sposób robić to z głową? Jakich błędów uniknąć?

Czytaj więcej

Idę jak burza

Cotygodniowe listy o budowaniu i sprzedaży produktów edukacyjnych. Bez lania wody. Za 0 zł. Co piątek o 17:00.

.